Żebranie o jedzenie – jak oduczyć spa?

charlesWielu właścicieli psów ma problem z tym, iż ich pupil żebrze przy stole o kęs pysznego ludzkiego jedzenia. Często zachowania psa są wyjątkowo uporczywe i natarczywe. Bardzo często sceny te kończą się tym, że pies dostaje to, o co tak uparcie prosi, bo właściciel albo „mięknie” pod wpływem błagalnego spojrzenia swojego psa, albo też po prostu dla „świętego spokoju” rzuca coś psu, by móc dokończyć posiłek. Ciekawostką jest, iż mało który właściciel ma świadomość tego, że to nie pies jest tutaj problemem, ale on sam! Tak, tak! To ludzie uczą psy żebrania przy stole i umacniają w czworonogach te nieprawidłowe zachowania… Jak to możliwe?
Jak zachowuje się „pies przy stole”?
Jeżeli pies choć raz dostał od swojego pana jakiś smakowity kąsek przy stole, nie przepuści już ani jednej okazji, w nadziei, że ponownie coś wyżebrze. Psy, które raz wyżebrały, nie pozostaną bierne w czasie ludzkiego posiłku, mają one też dość pokaźny i ciekawy repertuar zachowań przy stole. Ich „popisowym numerem” jest niesłychane wręcz wpatrywanie się w oczy właściciela. Niby nic, niby pies tylko patrzy, ale jak! Przeszywa właściciela na wylot tym swoim biednym, „wygłodniałym” spojrzeniem. Niektóre psy mają tę sztukę opanowaną do perfekcji i wcale nie muszą długo czekać na planowany efekt.
Czasem samo wpatrywanie się nie wystarczy – właściciel okazuje się godnym przeciwnikiem? Nie szkodzi! Jest przecież jeszcze bieganie od jednego do drugiego członka rodziny, jest żałosne piszczenie, szczekanie. I absolutnie niezawodne położenie uroczego psiego łba na kolanach właściciela – tutaj najlepiej działa w połączeniu z omówionym wyżej wpatrywaniem się.
Dlaczego psy żebrzą?

Nie ma w tym większej filozofii, nie jest to też żadna tajemnica – pies żebrze, bo właściciel godzi się na to, pies żebrze, bo najpewniej właściciel już raz mu uległ i zrobi to ponownie! Każdy właściciel musi uświadomić sobie w końcu jedną rzecz. Psy, owszem, są inteligentnymi stworzeniami, szybko uczą się, ale nawet najbardziej inteligentny pies nie potrafi myśleć logicznie, nie posiada tak zwanej moralności, nie rozumuje w taki sposób, jak się nam wydaje. Pies nie potrafi zatem odróżniać dobra od zła, potrafi natomiast postępować tak jak właściciel go nauczy lub jak podpowiada mu jego psi instynkt.
Gdy pies żebrze, wpatrując się w oczy właściciela, najczęściej coś dobrego dostaje. Dla psa jest to nagroda – jest to coś smacznego, więc musi być nagrodą, bo i czym innym! Każdy zdrowy pies, bez zaburzeń emocjonalnych, będzie umacniał zachowania, które skutkują ową „nagrodą”. Pies, który raz coś dostał „myśli” zatem, że takie intensywne żebranie, wpatrywanie się w oczy swojego pana jest czymś dobrym i już wie, że musi to powtarzać, by ponownie otrzymać „nagrodę”.
Jeśli właściciel następnym razem postanowi nie dać nic psu, psa to wcale nie zniechęci, bynajmniej! Pies absolutnie nie uzna, że właściciel nic nie daje, bo nie chce dać, bo pies nie może żebrać. Tym razem pies „pomyśli”, że może samo wpatrywanie się w oczy właściciela to za mało, właściciel nie jest wystarczająco zadowolony, więc trzeba zrobić coś więcej, aby go zadowolić – może zapiszczeć? Większość właścicieli odruchowo reaguje na pisk psa i znowu coś daje, albo dla świętego spokoju, czy po to, by psu sprawić przyjemność.
A dalej to już równia pochyła. Kolejnym razem pies uzna, że samo wpatrywanie i piszczenie to za mało, by usatysfakcjonować pana, więc może zacznie szczekać, wskoczy na kolana albo… na stół. Wszystko to dla swojego pana, aby mu się przypodobać, aby za swoje „starania” i wytrwałość otrzymać nagrodę! Gdyby spojrzeć na ten problem w taki właśnie sposób, zachowanie psa wydaje się całkiem logiczne i uzasadnione.
Złamiesz się? Przegrałeś!

Kiedy już właściciel podejmie otwartą walkę z żebractwem swojego psa, pod żadnym pozorem nie może się poddać! Nie ma sensu udawać, że będzie łatwo, bo nie będzie. Pies, który do tej pory mocno utrwalił nawyk żebrania, będzie buntował się, będzie „wychodził z siebie”, byleby tylko dostać to, czego chce. W którymś momencie nastąpi coś, co w psychologii nauczania znane jest pod nazwą wybuchu związanego z wygaszaniem. Zachowanie psa wówczas znacznie nasili się i niewykluczone, że czworonóg zgotuje właścicielowi prawdziwe piekło.

Ważne wtedy jest to, aby właściciel nie złamał się, a bardzo możliwe, że w swojej desperacji i zmęczeniu, będzie myślał o tym. Jeśli właściciel ulegnie, nastąpi z kolei coś co we wspomnianej psychologii nauczania nosi miano wzmacniania sporadycznego. Dla psa jednak nie ma znaczenia to, czy dostanie ludzkie jedzenie przy stole każdego dnia czy raz na miesiąc (bo akurat właściciel będzie miał zły dzień i nie będzie w stanie „walczyć” z psem). Każde takie zachowanie właściciela, choćby niezmiernie rzadkie, tak czy inaczej będzie w psie utrwalać zły nawyk. Koniec i kropka. To trzeba sobie uświadomić.

Świadomość siebie, świadomość problemu

Właściciel psa musi uwierzyć w siebie i swoje możliwości. Może i brzmi to banalnie, ale taka jest prawda. Przecież nie można pozwolić na to, aby pies rządził w domu. Człowiek jest stworzeniem znacznie bardziej inteligentnym, myśli logicznie i jeśli tylko posiada odpowiednią motywację, potrafi wytrwale dążyć do osiągnięcia celu. A celem tutaj jest wyszkolenie psa, aby raz na zawsze móc w ciszy i spokoju spożywać zasłużony posiłek, nie musząc bronić się rękami i nogami przed pupilem.

Taki stan rzeczy pozytywnie wpłynie nie tylko na właściciela psa, ale i na samego psa. Dla psa, dla jego poczucia bezpieczeństwa, bardzo ważna jest stabilizacja, ustalone pory posiłków – które spożywać będzie ze swojej miski! Niektórzy właściciele muszą też zrozumieć to, że pies powinien jeść wyłącznie psie jedzenie. Niedzielenie się z psem ludzkim posiłkiem wcale nie jest żadnym okrucieństwem, nie jest oznaką braku czułości i mniejszego przywiązania do psa. Wręcz przeciwnie, jest oznaką troski o zwierzę. Psy często jadające z właścicielami chorują między innymi na nadwagę i inne bardzo poważne schorzenia. Pies przecież nie może jeść ostro przyprawionych, smażonych mięs i tym podobnych, bo zwyczajnie mu to nie służy.

Co robić?

Wszyscy ci, którzy planują niebawem nabyć szczeniaka, po prostu nie mogą psa zacząć karmić przy stole. Wówczas problem żebractwa zwyczajnie nie powstanie. Jeśli problem już jest, oczywiście przestajemy psu dawać ludzkie posiłki przy stole. Bez względu na to, co będzie się działo, psa należy ignorować. Nie krzyczymy, nie bijemy, ignorujemy. Jeśli pies zacznie dosłownie wchodzić na głowę, tudzież stół, wyprowadzamy psa do innego pomieszczenia. Ważne jest to, aby nie okazywać emocji, nic nie mówić do psa, nie nawiązywać z nim kontaktu wzrokowego. Można początkowo zaprowadzić psa do jego miski. Jeśli nie będzie zainteresowany swoim jedzeniem i wróci, by żebrać, zaprowadzamy psa do pomieszczenia, które można zamknąć.

Bardzo liczy się konsekwencja w działaniu. Szkolenie może nieco łatwiej i szybciej przebiegać, gdy w domu mieszka tylko pan i pies. Gorzej, jeśli domowników jest kilku, w tym małe dzieci. Tym bardziej wówczas trzeba „spiąć się” i być bardzo konsekwentnym, a do tego spostrzegawczym! Pies, jeśli nie uzyska smakołyka od pana, pójdzie do pani, jeśli i tam nic nie dostanie, oczywiście spróbuje u dzieci. A dzieci, jak wiadomo, lubią karmić zwierzęta. Całe szkolenie nie ma najmniejszego sensu, jeśli choć jeden z domowników, raz na jakiś czas łamie zasady. Trzeba pamiętać o tym, że takie same zasady obowiązują gości przychodzących na obiad. Już na wstępie trzeba gościom dokładnie wyjaśnić sytuację, aby niechcący nie zniweczyli wszystkich starań.

Z czym wiąże się adopcja psa ze schroniska?

Dog_in_animal_shelter_in_Washington,_IowaKażdy, kto chce zabrać psa ze schroniska naprawdę zasługuje na duży szacunek. Większość miłośników psów zdecydowanie bardziej woli zabrać młodego psa z „pewnego źródła”. Adopcja psa ze schroniska, zwłaszcza dorosłego już psa, może wiązać się z wieloma problemami wychowawczymi, z koniecznością poświęcenia psu o wiele większej uwagi niż w normalnej sytuacji, być może z koniecznością pójścia na terapię do psiego psychologa czy behawiorysty. Na to wszystko właściciel psa ze schroniska musi być przygotowany. Z czym więc dokładnie wiąże się adopcja rzeczonego psa, jak proces ten powinien wyglądać, jak należy zachować się, gdy pies znajdzie się już w nowym domu?

Dlaczego pies ze schroniska może być problematyczny?

Odpowiedź tutaj jest bardzo prosta. Zdecydowana większość psów ze schroniska to psy, o których nic nie wiadomo lub wiadomo niewiele. Jednak z racji tego, że trafiły one do schroniska, można przypuszczać, że ich dotychczasowe życie nie było usłane kwiatami. Być może nigdy nie miały prawdziwego domu i właściciela, dlatego też nie są odpowiednio uspołecznione, nie mają pojęcia o podstawowych zasadach życia w domu, wśród ludzi. Być może miały one bardzo okrutnych właścicieli, którzy znęcali się nad nimi na przeróżne sposoby. Taki pies może z jednej strony być bardzo wycofany, lękliwy, a z drugiej strony może na wszystko i wszystkich reagować agresją. Naprawdę ogromnie rzadko zdarza się, aby pies zabrany ze schroniska nie miał zranionej psychiki, aby tak po prostu i bez żadnego problemu zaufał nowemu właścicielowi i dał się przysposobić.

Schronisko to nie hotel

Pomimo tego, że duża część schronisk to ośrodki, w których psy traktowane są dobrze, tj. nie są bite, nie krzyczy się na nie, dostają odpowiednią ilość jedzenia, mają zapewnioną opiekę medyczną, w których zatrudniani są ludzie, którzy naprawdę kochają i troszczą się o swoich podopiecznych, życie psa w schronisku nie jest prawdziwym, normalnym życiem, na jakie pies zasługuje. Pracownicy schroniska nie są w stanie każdemu psu poświęcić wystarczająco dużo uwagi i czasu. Psy umieszczone są zazwyczaj w niedużych klatkach i tam spędzają większość czasu. To wszystko sprawia, że psy nie są w stanie tak po prostu zaufać i szybko odzyskać radość życia.

Co najpierw?

Wizyta w schronisku to nie to samo, co wizyta w sklepie zoologicznym czy u hodowcy. Tutaj nie płacimy za najlepszą „jakość”, bo przecież z góry wiadomo i trzeba to zakładać, że pies będzie miał pewne braki i mogą być z nim kłopoty. Nie oznacza to jednak, że nie mamy prawa wyboru psa. Wręcz przeciwnie, to my powinniśmy zadecydować, któremu z czworonogów chcemy dać dom.

Dużych psów, które ze względu na swoją rasę mogą mieć skłonności do agresji czy dominacji nie powinny adoptować osoby nie mające pojęcia o wychowaniu psów i doświadczenia w tym względzie, nie powinny decydować się na nie osoby starsze czy też rodziny z małymi dziećmi. Dobry i uczciwy pracownik schroniska „nie wciśnie” takiego psa wyżej wymienionym osobom – a gdyby go chciały, odradzi czy nawet kategorycznie odmówi.

Nie jest zatem tak, że wchodzimy do schroniska i po chwili wychodzimy z psem. Najpierw trzeba załatwić wszystkie formalności – rozmowa z pracownikiem, wypełnianie dokumentów. Kiedy już wspólnie z pracownikiem schroniska ustalimy, którego psa będziemy adoptować, nie zabieramy go od razu, ale kilka razy odwiedzamy go, spędzamy z nim trochę czasu, aby mógł nieco poznać nowego właściciela, wyczuć dobre intencje, zrozumieć, że nie stanie mu się krzywda.

Nowy dom…

Nawet, jeśli pies przyzwyczai się trochę do nowego właściciela już na etapie wizyt w schronisku, nawet jeśli polubi go, nie oznacza to, że od razu będzie szczęśliwy i pewny siebie, gdy znajdzie się w swoim nowym domu. Nowe miejsce, nowa sytuacja, człowiek niby nie całkiem obcy, ale przecież jeszcze nie tak bardzo dobrze znany i zaakceptowany. To wszystko może sprawić, że pies początkowo może zachowywać się bardzo różnie.

Właściciel musi uzbroić się w cierpliwość. Nie można od razu rozpocząć szkolenia takiego psa. Najpierw musi on przyzwyczaić się do zmian, jakie kolejny raz zaistniały w jego życiu, musi upewnić się, że nic mu nie grozi. Z jednej strony właściciel musi być jak najbardziej wyrozumiały, musi okazać psu wiele uwagi, ciepła i miłości, chęci do zabawy, ale z drugiej strony nie może być natarczywy. Nie da się nikogo uszczęśliwić na siłę – to dotyczy także psa.

Jeśli pies wyraźnie nie ma ochoty na pieszczoty, zabawę, ogólnie jakikolwiek kontakt z właścicielem, trzeba dać mu trochę czasu, a także zapewnić miejsce, w którym może się ukryć i spokojnie odpoczywać. W niektórych przypadkach musi upłynąć sporo czasu, zanim pies zyska poczucie bezpieczeństwa.

Obserwacja zachowań swoich i psa

Psa trzeba obserwować bardzo uważnie i dokładnie notować każde jego zachowanie, które wydaje się w jakiś sposób dziwne czy niecodzienne. Skoro nic na temat psa i jego przeszłości nie wiemy, musimy go poznać, metodą prób i błędów dojść do tego, co lubi, czego się boi. Sami też musimy zwracać uwagę na nasze zachowania, na to co mówimy i robimy. Całkiem nieświadomie bowiem możemy powodować w psie lęk czy agresję. Być może pies będzie emocjonalnie reagował na określone słowa czy ton głosu – wcale niekoniecznie skierowane do niego, może wystraszyć się wałka do ciasta, paska czy kabla od odkurzacza i wówczas może świadczyć to o tym, że kiedyś był tymi rzeczami bity. Jeśli pomimo wszelkich starań pies nie daje się oswoić, koniecznie trzeba zasięgnąć porady specjalisty – innego wyjścia nie ma, bo przecież nie będziemy kolejnymi, którzy pozbywają się psa, bo stanowi problem…

Typowe psie zachowania – o co chodzi?

Jerry Reynolds Photography - JumpKażdy właściciel psa powinien bardzo dobrze poznać swojego pupila. Ważne jest też to, aby potencjalny właściciel psa w ogóle poznał zachowania psów, bo wówczas będzie wiedział, jakie zachowania są zupełnie naturalne, zaś które nie powinny mieć miejsca. Każdy pies, bez względu na rasę czy wielkość powinien przejść stosowne szkolenie z posłuszeństwa, aby nie dopuszczać się zachowań niewłaściwych i tym samym nie utrudniać właścicielowi życia, ale być jego przyjemną częścią.

Dlaczego psy żebrzą o jedzenie?

Żebranie o jedzenie przy stole czy też w innym miejscu, gdzie człowiek je, to ogromnie zły nawyk u psów, który jeśli już się pojawi, będzie naprawdę trudny do zwalczenia. I żeby było „zabawniej”, fakt jest taki, że najczęściej to właśnie sam człowiek wyrabia w psu ów nawyk żebrania i utrwala go w nim! W jaki sposób? Otóż, po prostu dzieląc się z psem jedzeniem, karmiąc go z ręki ludzkim jedzeniem. Pies niemal zawsze weźmie to, co człowiek do jedzenia daje, bo taka jest już psia natura – jedzą nawet, gdy wcale nie są głodne.

Pies, wiedząc i na swój sposób rozumiejąc, że człowiek już raz coś dał, będzie ciągle chodził za swoim panem, gdy ten tylko będzie miał coś do jedzenia w ręku, będzie siadał przy stole i wpatrywał się błagalnie we właściciela – taki widok zapewne nikomu nie jest obcy? Otóż, to! A większość właścicieli, zwłaszcza tych niedoświadczonych, „mięknie” pod wpływem owego uroczego spojrzenia swojego pupila i takim sposobem ręka ze smakowitym kąskiem zawsze ostatecznie wędruje pod stół, gdzie pies urządza sobie ucztę.

W pewnej chwili takie zachowanie psa, które zresztą na pewno będzie coraz bardziej natarczywe (zgodnie z zasadą, że „dajemy palec, a on chce wziąć całą rękę”), zacznie denerwować i przeszkadzać. Dochodzi do tego, że człowiek nie może spokojnie zjeść żadnego posiłku, bo pies niemal wchodzi na niego. Wówczas jest krzyk, odpędzanie psa czym się da. Ale pies nie rozumie, tak czy inaczej nadal będzie żebrał i… od większości właścicieli w końcu dostanie to, co chce choćby dla świętego spokoju.

Jaka jest na to rada? Po prostu nie uczyć psa żebrania przy stole! Nie dawać ludzkiego jedzenia. Jeśli szczeniak od pierwszego dnia w nowym domu nie dostanie nic „ludzkiego” do jedzenia, nauczy się, że swoje jedzenie ma w misce i tylko to jedzenie może jeść. Jeśli jednak już stało się i problem jest, na psa nie należy krzyczeć, można go albo ignorować, albo też jeśli pies jest bardzo natarczywy, należy wydawać komendy typu siad czy leżeć. Jeśli to nie poskutkuje, niestety psa trzeba wyprowadzić do innego pomieszczenia. Szkolenie będzie trwało długo, ale przyniesie efekty, gdy właściciel będzie konsekwentny i „nie złamie się” kolejny raz pod „naporem” psiego spojrzenia.

Gdy pies szczeka…

„Pies ma to do siebie, że szczeka” – taką opinię można usłyszeć bardzo często. Otóż, nieprawda! Pies zawsze szczeka z jakiegoś powodu. Jeśli szczekanie psa staje się dla właściciela wyjątkowo uciążliwe, bo pies szczeka niemal cały czas i wszędzie, właściciel musi ustalić przyczynę. Pies dobrze wychowany, zdrowy, niemający zaburzeń emocjonalnych i innych problemów będzie szczekał tylko w uzasadnionych sytuacjach. Na przykład, gdy wyczuje zagrożenie. Pies szczeka, gdy zauważy, że ktoś obcy wchodzi na teren jego właściciela, pies może szczekać, a także ugryźć, w obronie właściciela. Ale… psy szczekają także wtedy, gdy są podniecone, rozbawione, gdy się boją czegoś lub też często z nudów!

Jeśli pies szczeka na wszystko i na wszystkich (na każdego gościa, który wejdzie do domu, na psy w parku etc.) trzeba nauczyć psa reagowania przykładowo na komendę spokój czy nie szczekaj (musi być jedna jedyna – nigdy nie wolno zmieniać raz ustalonej komendy). Jak było wspomniane, psy często szczekają, bo nudzi się im. W takiej sytuacji trzeba poświęcać psu więcej uwagi, wychodzić z nim na częste i długie spacery, aby mógł się pobawić, wybiegać – po prostu zmęczyć. Gdy problem mimo wszystko nie zostaje rozwiązany, warto wybrać się z psem do trenera.

Pies załatwia potrzeby fizjologiczne domu?

Jest to poniekąd naturalna sprawa w przypadku szczeniaków. Oddają one mocz i kał w domu, bo zwyczajnie nie wiedzą, że nie można tego robić – trzeba je nauczyć wypróżniania na zewnątrz. Ważne jest częste wychodzenie – początkowo zawsze w to samo miejsce (pies wyczuje zapach i będzie mu się on kojarzył jednoznacznie z czynnością wypróżniania), zawsze po przebudzeniu psa i około 20 minut po jedzeniu. Szczeniaki, które jeszcze nie nabrały i nie utrwaliły złych zachowań, uczą się stosunkowo szybko.

Gorzej, jeśli swoje potrzeby fizjologiczne w domu załatwia pies dorosły, taki, który do tej pory tego nie robił i zaczął nagle. Takie zachowanie albo oznacza chorobę fizyczną (zapalenie pęcherza etc.) albo psychiczną (zaburzenia emocjonalne etc.). Najpierw należy iść do lekarza weterynarii, który wykluczy chorobę lub też rozpocznie leczenie. Należy pamiętać o tym, że psy oddają mocz z wielu różnych przyczyn – mogą się czegoś bać, mogą znaczyć terytorium, czasem nie kontrolują się podczas zabawy. Ważne jest to, aby obserwować psa. Jeśli problem istnieje nadal, a szkolenie nie przynosi efektów, konieczna będzie wizyta u behawiorysty lub trenera.

Agresywny pies…

Agresja u psa jest niesłychanie poważnym problemem. Pies agresywny jest po prostu niebezpieczny – nie tylko dla otoczenia, ale i dla swojego właściciela. Decydując się na psa, warto zabrać go z „pewnego źródła”. Psy zabrane ze schroniska czy z ulicy często są agresywne, bo w miejsca te nie trafiły bez powodu. Zazwyczaj zostały one wyrzucone przez złego właściciela, który robił im jakąś krzywdę. Wszystko to może prowadzić do poważnych zaburzeń psychicznych. Pies może jednak stać się agresywny, nawet gdy ma kochającego, dobrego właściciela.

Przyczyną agresji może być także źle prowadzone szkolenie lub po prostu brak szkolenia (wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że absolutnie każdy pies musi przejść szkolenie z posłuszeństwa!), zbytnia uległość właściciela. Pies powinien znać swoje miejsce w domowym „stadzie”, powinien uznawać właściciela za swojego przywódcę, „samca alfa”. Jeśli właściciel jest uległy, pozwala psu na wszystko, bo przecież „piesek jest taki słodki i uroczy”, pozwala spać ze sobą w łóżku, karmi go przy stole – pies czuje instynktownie, że zaczyna mieć przewagę i będzie dążył do całkowitej dominacji – tu mogą pojawić się zachowania agresywne.

Gdy pies skacze…

Psy skaczą czy to na swojego właściciela, na ludzi w parku czy na inne psy, głównie z tego powodu, że zwyczajnie chcą się przywitać, nawiązać przyjazne relacje. Niestety, może to być nie tylko denerwujące, ale także niebezpieczne w przypadku dużych psów. Pies może zrobić krzywdę zupełnie nieświadomie, bo przecież nie zdaje sobie sprawy ze swojej masy, z tego, że ma wielkie, ostre pazury. Szkolenie: po pierwsze nie można utrwalać w psie takich zachowań – nie reagujemy emocjonalnie, gdy pies skacze, bo to zachęci go do zabawy. Ignorujemy psa, odwracamy się, nigdy nie nawiązujemy kontaktu wzrokowego, najlepiej też nie odzywać się.

Gdy pies ucieka…

Kiedy pies ucieka w czasie spacerów, najgorszym co właściciel może zrobić, jest rzucanie się w pogoń za psem – to dla niego sygnał do zabawy! Psy uciekają najczęściej dlatego, że są ciekawe świata, chcą wejść w każdą dziurę, w każdy krzak, każdego obwąchać, z każdym przywitać się. Rada: nie biegniemy za psem, chowamy się, aby pies stał się zdezorientowany – sam powinien wrócić, gdy ponownie ujrzy właściciela. Gdy pies notorycznie ucieka, trzeba trzymać go na smyczy. Szkolenie z posłuszeństwa należy przeprowadzić na zamkniętym terenie. Jeśli nie skutkuje, warto zwrócić się o pomoc do specjalisty.

Karanie psa? Nie warto!

2569072600_035cbd11e0_oCzy psa powinno się karać? Jeśli tak, to w jaki sposób? Czemu w ogóle służy kara i czy w przypadku psa ma ona jakikolwiek sens? Ilu właścicieli psów, tyle zapewne opinii. Profesjonalni trenerzy psów, choć mają bardzo różne podejścia i wykorzystują rozmaite metody szkoleniowe, są jednak jednomyślni w kwestii kar – krzyczenie na psa i bicie go (bo takie właśnie są najczęstsze kary stosowane wobec psów) nie przynoszą pozytywnych rezultatów i nie są żadną metodą na wychowanie czworonoga.

Chcesz karać psa? Zastanów się, czy powinieneś go mieć!

Istnieje bardzo wiele metod szkoleniowych. Jedni trenerzy polecają metody, które opierają się na teorii dominacji, inni stosują tak zwane pozytywne wzmacnianie czy też umacnianie pozycji człowieka w oczach zwierzęcia, jako przywódcy jego stada. Żaden profesjonalny trener nie zdecydowałby się jednak na to, aby na psa krzyczeć czy też bić go.

Każdy potencjalny właściciel psa musi uświadomić sobie kilka podstawowych spraw, zanim ostatecznie zdecyduje się nabyć czworonoga. Wychowanie psa od szczeniaka jest zadaniem trudnym – pies to nie zabawka, z psem trzeba ciężko pracować i poświęcać mu czas. W przyszłości takie właściwe postępowanie właściciela zwróci się, bo pies będzie dobrze ułożony, posłuszny, wierny, szczęśliwy i przyjazny.

Wiele osób uważa, że ze szczeniakami jest bardzo podobnie jak z małymi dziećmi. Jest to jednak duży błąd, a karanie psa, chociażby słowne, może spowodować nieodwracalne zmiany w jego psychice i doprowadzić do wielu niekontrolowanych sytuacji.

Jakie kary stosowane są wobec psów?

Można wyróżnić tutaj dwa podstawowe rodzaje kar, czyli kary fizyczne oraz psychiczne. Czym jest kara fizyczna, nie trzeba tłumaczyć, choć wiele osób ma niezwykle „kreatywne”, a mówiąc wprost okrutne pomysły odnośnie tego, jak sprawić psu fizyczne cierpienie. Sam już jednak choćby delikatny „klaps” ręką czy smyczą nie jest dobrym pomysłem i może doprowadzić do zachowań agresywnych. Kary psychiczne to przede wszystkim krzyczenie na psa, które to pies może bardzo źle znosić, może stać się wycofany, lękliwy i oczywiście także agresywny.

Wychowuj właściwie – nie będziesz musiał karać!

Dobre, odpowiednie wychowanie psa, jego właściwe szkolenie sprawi, że pies nie będzie powodował żadnych problemów, wówczas też nie trzeba będzie go karać w żaden sposób. Psa trzeba jednak szkolić od szczeniaka – czasem wystarczy zaledwie kilka minut dziennie, aby pies właściwie reagował na konkretne komendy i po prostu słuchał się. Osoby, które uważają, że lepiej jest karać psa za złe zachowania, aniżeli poświęcić czas na szkolenie i nagradzać za zachowania dobre, w ogóle nie powinny psów posiadać.

Trzeba zacząć zdawać sobie sprawę z tego, że psy wcale nie robią niczego złośliwie i specjalnie. Jeśli robią coś źle, to zapewne dlatego, że po prostu nie rozumieją, że nie wolno im przykładowo załatwiać potrzeb fizjologicznych w domu, ciągnąć na smyczy czy skakać na właściciela z radości na przywitanie. Do psa trzeba mieć cierpliwość i trzeba postępować konsekwentnie. Psa w ogóle nie warto karać. Jeśli postępuje źle, jego zachowanie należy ignorować (reakcja, zwłaszcza ta emocjonalna, może spowodować, że pies odczyta to jako sygnał do zabawy), zaś dobre, prawidłowe zachowania trzeba nagradzać.

Aby pies potrafił zachować czystość…

A_cute_Maltese_dog„Pies wcześniej czy później sam nauczy się załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych na zewnątrz” – tak właśnie myśli zdecydowana większość ludzi. Niestety jest to myślenie bardzo, ale to bardzo błędne! Pies sam się nie nauczy – trzeba go nauczyć, trzeba go zachęcić, pokazać, postępować zgodnie z planem. Tylko wówczas szczeniak rzeczywiście zacznie oddawać mocz i kał na zewnątrz w czasie spacerów, a nie w domu. Im szybciej nauka zostanie podjęta, tym lepiej, bo będzie trwać krócej i będzie wiązać się z mniejszą ilością stresu dla właściciela.

Zaczynamy naukę – kiedy?

Szczeniaki powinny zacząć naukę czystości, czyli właśnie załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych na zewnątrz, już około 7. czy 8. tygodnia życia. Im później właściciel podejmie odpowiednie kroki, tym gorzej i trudniej będzie nauczyć psa stosownych zachowań, bo może on zdążyć już wyrobić sobie pewne nawyki czy upodobania takie jak uporczywe oddawanie moczu w kącie dziecięcego pokoju czy oddawanie kału w konkretnym miejscu na dywanie w salonie.

O czym pamiętać?

Czas nauki czystości może być czasem trudnym dla właściciela szczeniaka, który będzie musiał być wyjątkowo stanowczy, konsekwentny, cierpliwy i spokojny. Trzeba mieć świadomość tego, że młody pies powinien wychodzić na spacer przynajmniej 6-8 razy dziennie, a średni czas spędzony na zewnątrz nie powinien być krótszy niż 20 minut. Właściciel musi zwrócić uwagę na psa w czasie spaceru, bowiem nie każdy pies wypróżnia się zaraz po wyjściu z domu. Należy upewnić się, że pies wypróżnił się.

Warto wybrać określone miejsce, w którym pies będzie załatwiał swoje potrzeby fizjologiczne i zawsze psa do tego właśnie miejsca prowadzić – pies będzie czuł zapach, który będzie go pobudzał do wypróżniania. Pies powinien być obowiązkowo wyprowadzony po każdym posiłku (około 15 minut po skończeniu jedzenia), a także po zabawie i oczywiście po przebudzeniu.

Absolutnie nie wolno zapominać o nagrodzeniu psa, jeśli wypróżni się na zewnątrz. Bez względu na to, jaką formę nagrody wybierzemy, pies musi czuć, że jesteśmy zadowoleni, że dobrze zrobił. Jeśli planujemy nagradzać szczeniaka jakimś przysmakiem, musimy go zabrać ze sobą, bo po powrocie do domu pies nie zrozumie, co takiego zrobił, że zasłużył na przysmak.

Kolejną bardzo ważną kwestią jest ustalenie konkretnego hasła i powtarzanie go za każdym razem, gdy chcemy zabrać psa na zewnątrz, aby mógł się wypróżnić. Pies zacznie kojarzyć i będzie go to pobudzało do załatwienia potrzeb fizjologicznych.

Załatwianie potrzeb fizjologicznych w domu?

Jeśli nie dopilnujemy właściwie, aby pies tego nie robił, może szybko upatrzyć sobie „przytulny kącik” do wypróżniania i później trudno będzie go tego oduczyć. W czasie pobytu w domu psa trzeba cały czas obserwować. Czasem zdarza się, że szczeniak musi zostać w domu sam. Dobrą metodą jest wówczas zamknięcie psa w małym pomieszczeniu lub w specjalnej klatce. Jeśli pies będzie w owej klatce, a będzie ona odpowiednio mała, nie wypróżni się w niej.

Nie ma sensu oszukiwać się – większości szczeniąt zdarza się wypróżnić w domu. W takiej sytuacji nie należy jednak psa karać! Nie można go bić czy krzyczeć po nim. Można powiedzieć coś odpowiednim tonem czy tupnąć nogą. Pod żadnym pozorem nie powinniśmy korzystać ze „sprawdzonych” dawnych metod czyli wkładania nosa psa w mocz czy też kał. Tak naprawdę nic tym nie osiągniemy, zaś pies zestresuje się i jeśli takie sytuacje będą powtarzać się częściej, może zacząć się bać właściciela, a nawet stać się agresywny. Kiedy już psiakowi zdarzy się nabrudzić w domu, miejsce w którym wypróżnił się trzeba bardzo dokładnie posprzątać i nie chodzi tu tylko o kwestię higieny. Jeśli pozostaną jakieś zapachy, pies znowu wypróżni się w tym samym miejscu.

1 2 3