Pies sam w domu

dachshund-345698_640Liczni właściciele psów drżą na samą myśl o tym, co będzie się działo, gdy ich ukochany czworonóg zostanie sam w domu. Wiele psów bowiem w takiej sytuacji potrafi zafundować właścicielom „totalną rozróbę” i doprowadzić sąsiadów do białej gorączki. Prawda jest jednak taka, że pies, który demoluje dom i jest uciążliwy dla sąsiadów w czasie nieobecności swojego pana, to pies, który albo jest źle wychowany, albo w ogóle nie jest wychowany. Jak zatem wychować psa, aby spokojnie zostawał sam w domu, aby właściciel po powrocie nie osiągał każdorazowo stanu przedzawałowego i nie musiał wysłuchiwać skarg sąsiadów?
Pies potrafi…
Oj potrafi! Psy, które nie są odpowiednio przygotowane do samotnego przebywania w domu, naprawdę potrafią narobić wielu szkód. Szczekanie, wycie i odchody czy mocz na dywanie to najmniejszy problem. Pies w swojej złości, bezsilności czy po prostu z nudów może zniszczyć wszystko, co napotka na swojej drodze – również bardzo drogie sprzęty, meble, buty. Mało tego, niektóre psy są skłonne do samookaleczenia!
Dlaczego pies tak reaguje?
Większość psów reaguje zazwyczaj w któryś z powyższych sposobów. Powodów takiego zachowania może być wiele. Mogą to być powody zupełnie nieznane obecnemu właścicielowi i wcale niezależne od niego. Może to być na przykład jakaś trauma z okresu szczenięcego, a nawet jakieś wady psychiczne. Innym możliwym powodem może być zbytnie przywiązanie do właściciela. Jeśli właściciel jest z psem cały czas, bo na przykład pracuje w domu, a nagle zmienia pracę i wychodzi na osiem czy więcej godzin, pies na pewno to zauważy i mocno może to przeżyć.
Ciekawostką jest, że bardzo źle mogą znosić samotność psy, które uważają się za tak zwane osobniki alfa, czyli za przywódców domowego „stada”. Pies, który wchodzi w rolę jednostki dominującej, w rolę przywódcy, pragnie „mieć na oku” wszystkich swoich podwładnych/podopiecznych. Kiedy zaś jego stado opuszcza go na wiele godzin dziennie, pies zaczyna odczuwać niepokój i czuje się zdezorientowany.
Uczymy szczeniaka samotnego pozostawania w domu
Nauka szczeniaka może być czasochłonna, wymaga konsekwencji i stanowczości ze strony właściciela, ale jest niezwykle skuteczna i na pewno łatwiejsza niż nauka dorosłego psa. Warto przyzwyczajać psa do samotnego pozostawania w domu jak najszybciej, aby sytuacja taka stała się dla niego czymś naturalnym. Jeśli bowiem pies uzależni się od właściciela z powodu częstego przebywania z nim, każda, nawet krótka rozłąka, będzie dla psa traumą.
Nauka jest stosunkowo prosta. Najpierw należy zamknąć psa w jakimś domowym pomieszczeniu i pozostawić samego na kilka minut. Trzeba nasłuchiwać, jak pies się zachowuje. Jeżeli przez te kilka minut będzie spokojny i nie będzie próbował niczego niszczyć, należy go za to nagrodzić. Później konsekwentnie wydłużamy czas samotnego przebywania psa w pokoju. Jeśli pies zachowuje się dobrze, można zostawić go na krótko samego w domu.
Zamykając psa w pomieszczeniu czy też wychodząc całkowicie z domu, trzeba ustalić konkretną komendę typu zaraz wrócę czy wychodzę – zawsze musi być taka sama, aby pies dobrze rozumiał, co się dzieje. Ciekawostką jest, że zdecydowanie najważniejsze jest pierwsze pół godziny. Jeżeli w czasie tych 30 minut pies będzie zachowywał się właściwie, najprawdopodobniej później już nic złego nie zrobi.

Dokładnie takie samo szkolenie warto przeprowadzić, nawet jeśli zawsze ktoś jest w domu. Pies nie powinien bowiem być uczony tego, że zawsze jest przy kimś. Odrobina samotności przyda się bowiem zarówno psu, aby mógł w ciszy i spokoju odpocząć czy pobawić się, jak i jego właścicielowi. Trzeba też pamiętać o tym, że nie wolno karcić psa za złe zachowania – za to, że zbyt emocjonalnie reaguje na pozostawanie w samotności. Zachowania takie trzeba ignorować, zaś zachowania właściwe należy nagradzać.

Jak „zabezpieczyć” dom?
Psy mają często tendencję do gryzienia butów, różnych ubrań czy nawet domowych sprzętów. Zanim więc pies zostanie sam w domu, warto pomieszczenie zabezpieczyć w taki sposób, aby pies nie poczynił większych szkód. Po pierwsze warto wybrać takie pomieszczenie, w którym jest najmniej wartościowych przedmiotów, te wartościowe wynieść, o ile jest taka możliwość. Ważne jest to, że już od szczeniaka należy uczyć psa, że może bawić się wyłącznie „psimi” zabawkami, a nie wspomnianymi butami czy skarpetkami. Takie przedmioty w żadnym wypadku nie powinny psu kojarzyć się z zabawą!

Dorosły pies sam w domu – duże wyzwanie
Duży problem może sprawić szkolenie dorosłego psa – zwłaszcza takiego przygarniętego ze schroniska czy z ulicy. Pies taki może cierpieć na tak zwany lęk separacyjny. W ogóle o takim psie nie wiadomo wiele i nie wiadomo, jak zachowa się, gdy zostanie sam. Postępowanie powinno być początkowo takie, jak w przypadku szczeniaka. Dodatkowo jednak warto zaopatrzyć się w rozmaite zabawki, aby pies miał zajęcie w czasie naszej nieobecności. Świetnie sprawdzi się tu tak zwany Kong. Jest to kauczukowa zabawka, która wypełniona jest psimi smakołykami. Aby do owych smakołyków dostać się, pies będzie musiał się ciężko napracować, co na pewno zajmie mu trochę czasu. Jeśli pies ma zostać sam, dobrze też jest zadbać o to, aby miał pełną miskę jedzenia.
Przed każdym samotnym pobytem psa w domu, warto zabrać go na długi, wyczerpujący spacer, zapewnić świetną i bardzo aktywną zabawę. Jeśli pies bardzo się zmęczy, niewykluczone, że większość nieobecności właściciela po prostu prześpi. Trzeba pamiętać o tym, że psy w czasie zabawy nie tylko rozładowują energię, ale też w ten sposób zmniejszają poziom stresu. Można zastosować także jeszcze jeden „trik” – włączyć psu telewizor czy też radio. Dzięki temu, że będzie słyszał jakieś odgłosy, być może będzie czuł się pewniej, będzie po swojemu myślał, że jednak nie jest sam.

Niezwykle istotną kwestią jest sam fakt pożegnań i powitań z psem. Wielu właścicieli psów popełnia duży błąd reagując bardzo emocjonalnie. Na pożegnanie mocno tulą psy, a na przywitanie razem z psem skaczą z radości. Błąd! Dla psa wyjście właściciela czy jego powrót powinny być czymś naturalnym i normalnym, a nie z jednej strony tragedią, a z drugiej prawdziwym świętem.

Pies w klatce?
Wiele osób niesłusznie sądzi, że zamykanie psa w klatce jest okrucieństwem. Tak zwana klatka kennelowa nie jest dla psa karą, ale ma pełnić rolę bezpiecznego miejsca, azylu. Oczywiście, nie można psa na siłę zamknąć w klatce, ale stopniowo przyzwyczajać do niej i zachęcać do wejścia. Kiedy już pies wejdzie i zostanie zamknięty, warto obserwować jego zachowanie. Gdy zachowuje się dobrze, można stopniowo wydłużać czas pobytu psa w klatce. Naturalnie, w klatce powinny znaleźć się miski, legowisko, zabawka.

Pierwsze wspólne spacery z czworonogiem

Dog_walker_-_Buenos_AiresPierwsze spacery z młodym psem wcale nie są rzeczą tak prostą, jakby mogło się to wydawać. Zanim szczeniak uda się na swój pierwszy spacer z właścicielem, warto go do tego przygotować w domu – jest na to kilka sposobów i nie jest to skomplikowane, a jakże bardzo może ułatwić życie!

Kiedy pierwszy raz na spacer?

Nie każdy właściciel psa zdaje sobie sprawę z tego, że psa nie można od tak wziąć na spacer. Zanim to nastąpi, pies powinien być poddany specjalnemu szczepieniu odpornemu, które wykonywane jest w 12. tygodniu życia. Należy odczekać jeszcze dziesięć dni po szczepieniu – dopiero po tym czasie można próbować pierwszych spacerów. Dlaczego? Z tej prostej przyczyny, że przecież na szczeniaka czeka na zewnątrz całe mnóstwo zagrożeń. Młody pies bierze do pyska dosłownie wszystko, co tylko może, w tym na przykład odchody innych psów. Wówczas nietrudno o poważną chorobę, gdy pies nie jest właściwie zabezpieczony.

Jak przygotować psa do pierwszego spaceru?

Przygotowanie takie powinno odbywać się w warunkach domowych. Najpierw należy zacząć naukę chodzenia w obroży. Początkowo pies na pewno nie będzie zadowolony, ale wkrótce przyzwyczai się. Na samym początku zakładamy obrożę na zaledwie kilka minut, by pies zrozumiał, że nie jest to coś na zawsze, bo za jakąś chwilę zostanie „oswobodzony”, a później czas ten konsekwentnie wydłużamy. Obrożę trzeba wybrać odpowiednio do wielkości psa, aby nie była za mała i nie podduszała czworonoga.

Kiedy już pies nauczy się chodzić z obrożą i nie będzie się przeciwko niej buntował, rozpoczynamy naukę chodzenia na smyczy. I tutaj początkowo nie obejdzie się bez problemów, bo przecież dla żadnego psa nie jest to sytuacja normalna i naturalna – musi się przyzwyczaić, zobaczyć, że nie jest to nic złego i nie wiąże się z bólem. Właściciel nie powinien się szczególnie przejmować i denerwować z tego powodu, że początkowo szczeniak będzie szarpał za smycz i próbował za wszelką cenę pozbyć się jej. Najważniejsze jest to, aby odwrócić uwagę psa od smyczy – można to zrobić przykładowo przy pomocy zabawki lub smakołyku. Powoli, stopniowo pies oswoi się z nową sytuacją. Istotne jest to, aby nie pozwalać na to, by pies ciągnął za smycz, wybiegał naprzód. Za każdym razem gdy to zrobi, trzeba po prostu stanąć i poczekać, aż pies przestanie „szaleć”. Ćwiczyć należy codziennie.

Upragniony pierwszy spacer – czego nie robić?

Psu powinno zakładać się obrożę i smycz jeszcze przed wyjściem z domu. Ważne jest to, żeby pies nie przeganiał właściciela. To właściciel pierwszy wychodzi z domu, a za nim pies (podobnie jest z powrotem do domu – najpierw wchodzi właściciel).

W czasie pierwszych spacerów pod żadnym pozorem nie wolno spuszczać psa ze smyczy! Nawet jeśli właścicielowi wydaje się, że pies jest stosunkowo spokojny i usłuchany, lepiej nie ryzykować, bowiem takie pierwsze spacery są dla psa nowością i nigdy nie wiadomo, jak zareaguje, czy gdzieś daleko nie ucieknie. Nawet jeśli w domu słucha poleceń, nie jest powiedziane, że posłucha na zewnątrz, gdzie wpływ na niego może mieć bardzo wiele bodźców. Poza tym młode psy są z reguły bardzo aktywne i ciekawe otaczającego je świata.

Gdyby jednak już zdarzyło się, że pies z jakiegoś powodu zacznie uciekać (zerwie się z źle zapiętej smyczy czy też wyrwie właścicielowi smycz z ręki i pobiegnie), pod żadnym pozorem nie można go gonić! Wydawałoby się, że jest to reakcja naturalna – pies ucieka, więc gonimy go, aby go złapać. Niestety, dla psa biegający za nim właściciel może oznaczać zachętę do zabawy – w końcu psy najczęściej właśnie tak się bawią! Nie wolno też z drugiej strony krzyczeć i okazywać emocji, bo pies wystraszy się i oczywiście nie przybiegnie. Jeśli chcemy aby pies wrócił, po prostu zignorujmy go, idźmy w drugą stronę, schowajmy się gdzieś. Pies będzie zdezorientowany, a kiedy ponownie ujrzy właściciela, na pewno chętnie do niego przybiegnie.

Nie radzisz sobie z psem?

Psów nie powinni mieć ci ludzie, którzy są niecierpliwi, niekonsekwentni, niespokojni, tacy, którzy świadomie zadają im cierpienie i uważają, że „wychować” psa można przy pomocy krzyku i bicia. Nie każdy właściciel psa musi natomiast być profesjonalnym trenerem czy behawiorystą. Czasem można popełniać nieświadomie pewne błędy wychowawcze, ale ważna jest chęć ich naprawienia ze względu na dobro psa. Jeśli ktoś nie radzi sobie ze swoim wyjątkowo niesfornym czworonogiem, warto aby zasięgnął porady fachowca i być może wybrać się z psem na profesjonalne szkolenie.

Strach czworonoga przed burzą – z czego wynika?

lightning-199651_640Wielu ludzi ogromnie boi się takiego zjawiska pogodowego jak burza i często towarzyszących jej ulewnego deszczu czy wichury. Z pewnością nie jest to przyjemne, zwłaszcza gdy akurat przebywa się na zewnątrz. Nie można więc dziwić się, że i psy dość emocjonalnie reagują na takie zjawiska. Wiele psów burza wręcz przeraża i całkowicie wyprowadza z równowagi. Jakie są typowe i też mniej typowe objawy psiego lęku przed burzą, jak pomóc psu przetrwać ten czas?
Dlaczego pies boi się burzy?
Psy, podobnie jak i dzieci czy wiele dorosłych osób, boją się burzy, bo po prostu nie jest to nic miłego. Bardzo gwałtowna burza, rozrywające niebo pioruny i potężne grzmoty raczej nikogo nie nastrajają pozytywnie, za to wywołują sporo negatywnych emocji. Nieprzyjemne są też charakterystyczne odgłosy silnego wiatru i ulewnego deszczu, gdy krople uderzają intensywnie przykładowo o szybę. Jedne psy boją się tego wszystkiego mniej, inne bardziej. Czasem niestety sam właściciel utrwala i pogłębia w psie strach przed burzą, ale o tym za chwilę.
Charakterystyczne objawy lęku przed burzą
Psy często dość szybko wyczuwają nadejście burzowej aury i jeszcze przed rozpoczęciem burzy stają się ogólnie nerwowe, nie mogą usiedzieć w miejscu, skomlą i piszczą, stawiają uszy, drżą, podwijają ogon, próbują uciekać i szukają jakiejś kryjówki. Są to bardzo charakterystyczne objawy lęku, ale mogą pojawić się i inne, które właściciel niekoniecznie od razu musi odczytać jako lęk przed burzą. Psy bowiem mogą również wypróżniać się ze strachu, dostać ślinotoku, zacząć wygryzać się i wylizywać, ogólnie mogą stać się agresywne.
Jak nie zachowywać się w stosunku do psa w czasie burzy?
Lekceważenie problemu – tego właścicielowi psa robić nie wolno. Burza dla psa może być bardzo silnym i negatywnym przeżyciem. Może nawet doprowadzić do choroby! Wielu właścicieli psów od razu bierze swoje czworonogi na ręce, głaska i przytula. Mogłoby się wydawać, że jest to całkiem dobra reakcja, bo daje się psu wsparcie. Niestety, jak się okazuje, jest to duży błąd. Dlaczego? Z tej prostej przyczyny, że pies na swój sposób wówczas rozumie, że ma się bać, że dobrze robi, bo im bardziej boi się burzy, im bardziej to okazuje, tym większą otrzyma za każdym razem pochwałę czy nagrodę!
Tak, tak – pies przytulenie, pogłaskanie czy podarunek w postaci jakiegoś smakołyka traktuje jako nagrodę za dobre zachowanie. Skoro więc w czasie burzy otrzymuje ową „nagrodę” za lęk, będzie takie zachowania utrwalał. Oczywiście, nie można też działać w drugą stronę, czyli bić czy w inny sposób karać psa, który boi się, bo będzie bał się bardziej, a może nawet stanie się agresywny i zacznie bronić przed atakami ze strony właściciela.
Jak postępować?
Kiedy widzimy, że pies boi się podczas burzy, nie pocieszamy go, ani nie karcimy z drugiej strony, ale staramy się nie okazywać emocji i odwrócić uwagę zwierzęcia od zaistniałej sytuacji. Najlepszym sposobem będzie zachęcenie psa do zabawy, którą lubi. Można podrzucić psu jego ulubioną zabawkę, można przeprowadzić szkolenie z posłuszeństwa. W czasie burzy oczywiście najlepiej poprosić psa o wykonanie takich czynności, które już świetnie opanował – siad, leżeć, daj łapę itd. Naturalnie, każda dobra reakcja na komendę powinna być nagrodzona. W nagrodę za posłuszeństwo można dać psu smakołyk, bo kiedy zajmie się jego pałaszowaniem, nie będzie zwracał uwagi na burzę.

Jak nauczyć psa, że burza to nic strasznego?
Strach przed burzą można także wyeliminować odpowiednimi ćwiczeniami. Nie można zakładać, że akurat ten pies nie będzie bał się burzy, bo większość psów boi się, jeśli nie zostaną z burzą „oswojone”, a mało który właściciel przywiązuje do tego wagę. Swego rodzaju szkolenie należy rozpocząć już od szczeniaka. W jaki sposób? Jest to łatwiejsze niż się wydaje! Otóż, można odtwarzać odgłosy burzy, ulewnego deszczu i wiatru.

Oczywiście, aby od razu śmiertelnie nie przerazić psa i nie zrazić do dalszych ćwiczeń, na początku warto odtwarzać dźwięki burzy cicho, po kilka minut, po kilka razy dziennie. Trzeba obserwować, jak pies będzie się zachowywał. Kiedy zauważymy, że pies nie reaguje bardzo gwałtownie, nieco przyzwyczaił się, można stopniowo pogłaśniać dźwięk i wydłużać czas nagrania. Fundowanie psu takiej „kontrolowanej burzy” sprawi, że gdy nadejdzie ta prawdziwa i potężna, pies nie oszaleje z rozpaczy i strachu – być może nawet nie przejmie się specjalnie, bo będzie wiedział, że nie grozi mu żadne niebezpieczeństwo.

Uczymy psa reagować na komendy

8520897583_2eb00f2453_oKażdy, kto planuje nabyć psa, powinien pamiętać o jednej ważnej kwestii – każdy pies powinien przejść szkolenie i nauczyć się choćby podstawowych komend. Dzięki temu życie z psem będzie znacznie łatwiejsze, nie będzie wiązało się z ciągłym stresem (zarówno dla właściciela jak i dla psa!), a relacje pomiędzy psem a właścicielem będą bliskie i przyjazne.
Kiedy rozpocząć szkolenie?

Tak na dobrą sprawę, im wcześniej, tym lepiej. Szczeniak uczy się naprawdę bardzo szybko i co więcej, chętnie. Większość szczeniaków wręcz rozpiera energia, dlatego też chętnie ją spożytkują przy rozmaitych zabawach, a przecież można „przemycić” naukę w pozornej zabawie. Istotne jest również to, że młodziutki pies po prostu jeszcze nie zdąży wyrobić sobie pewnych złych nawyków. Faktem jest, że „lepiej zapobiegać, niż leczyć”. I rzeczywiście, lepiej uczyć psa poprawnego zachowania, aniżeli oduczać zachowań niewłaściwych, bo ta druga opcja wymaga zazwyczaj znacznie więcej czasu, cierpliwości, stanowczości i ogólnego zaangażowania.

Jak przygotować się do szkolenia?

Otóż, to! Do szkolenia nie powinien być przygotowywany sam pies, ale i jego właściciel powinien posiąść podstawową wiedzę na temat tego, jak postępować, by nie popełniać błędów, przez które szkolenie może stać się mniej efektywne lub też w ogóle nie przyniesie rezultatów.

A zatem, po pierwsze kwestia kar i nagród. Pies za każde, choćby najłatwiejsze do wykonania polecenie, musi otrzymać nagrodę, jeśli wykona je dobrze. Nagrodą może być jakiś psi smakołyk, którego nie dostaje na co dzień, pochwała, poklepanie po grzbiecie. Początkowo warto postawić na smakołyki, bo z całą pewnością mocno motywują psa. Kiedy już pies opanuje daną komendę, można powoli odchodzić od przysmaków, na rzecz słownych nagród. Nagroda jednak musi być, aby pies wiedział, że zrobił dobrze i właściciel jest z niego zadowolony – sam już ten fakt będzie psa motywował do poprawnego zachowania.

Psa absolutnie nigdy nie można karać! Zarówno krzyk jak i bicie to najgorsze, co właściciel może zrobić. Pies bity, pies na którego ciągle się krzyczy bardzo szybko zacznie się bać swojego pana, straci do niego zaufania, a nawet może stać się agresywny i któregoś dnia zaatakować w samoobronie. Jeśli pies nie zechce wykonać danego polecenia lub wykona je źle, po prostu trzeba to zignorować i podjąć kolejną próbę.

Niezmiernie ważne jest to, aby uczenie psa danej komendy trwało krótko. Wielu właścicieli psów zupełnie nie zdaje sobie z tego sprawy i próbuje trenować z psem przykładowo godzinę czy dłużej. Fakt natomiast jest taki, że szkolenie staje się nieefektywne już po zaledwie 15-20 minutach. Dzieje się tak dlatego, że psy zwyczajnie szybko się nudzą. Po kilku czy kilkunastu minutach (tutaj już indywidualnie w zależności od predyspozycji psa) pies zacznie się rozpraszać, sam zacznie szukać sobie innego zajęcia. I nie jest to jego zła wola, a natura.

Następna ważna sprawa to miejsce, w którym będzie odbywać się szkolenie. Im bardziej będzie ciche i spokojne, im mniej bodźców z zewnątrz będzie „kusić” psa, tym lepiej. W czasie szkolenia psa trzeba zachować bezwzględną cierpliwość, spokój, trzeba być opanowanym, stanowczym i konsekwentnym, ale trzeba też mieć… dobry humor! Psy bowiem potrafią doskonale wyczuwać nastrój właściciela. I jeśli wyczują, że ten jest zły czy smutny, mogą się zniechęcić czy nawet wystraszyć.

Uczymy psa podstawowych komend: „siad”, „stój”, „waruj”

„Siad” to bardzo praktyczna dla właściciela komenda, dlatego każdy pies powinien siadać na zawołanie i od nauki tejże komendy należy rozpocząć szkolenie psa. Nauka jest stosunkowo prosta. Wystarczy wziąć w dłoń smakołyk lub ulubioną zabawkę psa i powoli przesuwając dłoń od głowy w stronę zadu wypowiedzieć komendę siad. Ten „trik” najczęściej od razu skutkuje, bo pies siada w takiej sytuacji odruchowo. Wystarczy kilka razy powtórzyć ćwiczenie, aby pies „załapał” o co chodzi. Po kilku treningach pies powinien już bez problemu siadać na komendę bez „stymulowania” go smakołykiem uciekającym za jego głowę. Po każdej udanej próbie pamiętamy o nagrodzie!

Nauczenie psa wstawania na komendę także jest bardzo proste. Naukę rozpoczynamy, gdy pies siedzi. W tym wypadku wystarczy dłoń ze smakołykiem przesunąć od psiego nosa w dół, w stronę klatki piersiowej jednocześnie wydając komendę stój. Jeśli pies zapragnie zjeść smakołyk, będzie musiał w tym celu wstać i zapewne znowu odruchowo to zrobi. Ćwiczenie powtarzamy, aż pies zrozumie, o co chodzi i zacznie reagować na stój bez smakołyka.

Aby nauczyć psa warowania, także trzeba „uzbroić się” w smakołyk. Naukę rozpoczynamy, gdy pies stoi. Przesuwamy dłoń ze smakołykiem od nosa w dół, do klatki piersiowej i dalej pomiędzy łapy wypowiadając komendę waruj. Pies powinien się położyć. Powtarzamy przez kilka dni do osiągnięcia oczekiwanego efektu.

„Daj łapę”!

Podawanie łapy przez psa nie jest jakąś szczególnie ważną komendą, ale w wolnej chwili warto pobawić się z psem, zwłaszcza, że za dobrze wykonane zadanie otrzyma nagrodę i będzie szczęśliwy. Pies powinien siedzieć, zaś właściciel musi usiąść naprzeciwko niego i patrzeć mu w oczy. Należy wziąć łapę psa w dłoń i jednocześnie wypowiedzieć komendę daj łapę.

„Zostań”!

Kolejna ogromnie ważna rzecz – pies zostaje w miejscu, gdy właściciel mówi zostań. Nauka tej komendy również nie powinna być wyzwaniem, jeśli rozpocznie się ją stosunkowo szybko. Aby uczyć psa zostawania w danym miejscu, pies musi już umieć reagować na komendę siad. A zatem, wydajemy psu komendę siad i nagradzamy, po czym odchodzimy od psa nie więcej niż pół metra. Należy wyciągnąć rękę przed siebie, otwarta dłoń i palce skierowane ku górze. Jednocześnie mówimy psu zostań. Początkowo pies może zupełnie nie wiedzieć, o co chodzi właścicielowi. Jeżeli jednak zostanie w miejscu choć kilka sekund, należy go za to pochwalić. Aby pies zrozumiał, że zostać w miejscu, ćwiczenie należy powtarzać. Stopniowo można zwiększać o kilka sekund czas, w którym pies ma pozostawać w miejscu oraz odległość, która będzie dzielić właściciela od psa.

„Równaj’!

Ważne jest to, aby pies w czasie spaceru nie szarpał za smycz, ale ładnie chodził przy nodze. Nauka wygląda następująco: ustawiamy się tak, by pies był przy lewej nodze. Wydajemy komendę siad. W lewej ręce trzymamy smakołyk, a w prawej końcówkę smyczy. Wystawiamy smakołyk i robimy krok przed siebie wydając komendę równaj – pies także zrobi krok na przód, by dostać smakołyk. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, psa należy nagrodzić. Ćwiczenie trzeba powtarzać, a następnie nieco zwiększyć dystans. W końcu pies zrozumie, że na komendę równaj, ma iść równo z właścicielem przy jego nodze.

„Do mnie”!

Warto nauczyć psa przychodzenia na zawołanie, bo dzięki temu nie będzie trzeba go cały czas „więzić” na smyczy w czasie spacerów i będzie on mógł swobodnie pobiegać i spożytkować swoją energię. Warto zastosować proste hasło takie jak do mnie. Przed rozpoczęciem nauki przychodzenia na zawołanie, pies musi już mieć opanowaną komendę siad i zostań. Pies musi pozostawać cały czas na smyczy. Szkolenie musi odbyć się w spokojnym miejscu, gdzie psa nic nie będzie rozpraszało.

Najpierw wydajemy psu komendę siad oraz zostań, oddalamy się nieco od niego i wołamy do mnie. Jeżeli przyjdzie od razu, nagradzamy! Jeśli nie, próbujemy ponownie, aż do skutku. Ten etap nauki kończy się dopiero, gdy pies przychodzi za pierwszym razem na komendę i nie trzeba jej powtarzać. Następnie smycz zamieniamy na długą linkę lub sznurek o długości około 5 metrów. Postępowanie jak wyżej, tylko z większego dystansu. Kiedy i ten etap zostanie zakończony powodzeniem, zwiększamy długość „smyczy” do 10 metrów.

I teraz prawdziwy egzamin – reagowanie na komendę do mnie w miejscu, gdzie na psa działać może wiele bodźców takich jak wielu przechodniów, inne psy etc. Ten etap szkolenia także musi być „zabezpieczony” smyczą. Jeżeli pies pomimo komendy do mnie, pobiegnie gdzieś w inną stronę, należy stanąć na sznurku/smyczy, aby pies zatrzymał się. Komendę powtarzamy.

Żebranie o jedzenie – jak oduczyć spa?

charlesWielu właścicieli psów ma problem z tym, iż ich pupil żebrze przy stole o kęs pysznego ludzkiego jedzenia. Często zachowania psa są wyjątkowo uporczywe i natarczywe. Bardzo często sceny te kończą się tym, że pies dostaje to, o co tak uparcie prosi, bo właściciel albo „mięknie” pod wpływem błagalnego spojrzenia swojego psa, albo też po prostu dla „świętego spokoju” rzuca coś psu, by móc dokończyć posiłek. Ciekawostką jest, iż mało który właściciel ma świadomość tego, że to nie pies jest tutaj problemem, ale on sam! Tak, tak! To ludzie uczą psy żebrania przy stole i umacniają w czworonogach te nieprawidłowe zachowania… Jak to możliwe?
Jak zachowuje się „pies przy stole”?
Jeżeli pies choć raz dostał od swojego pana jakiś smakowity kąsek przy stole, nie przepuści już ani jednej okazji, w nadziei, że ponownie coś wyżebrze. Psy, które raz wyżebrały, nie pozostaną bierne w czasie ludzkiego posiłku, mają one też dość pokaźny i ciekawy repertuar zachowań przy stole. Ich „popisowym numerem” jest niesłychane wręcz wpatrywanie się w oczy właściciela. Niby nic, niby pies tylko patrzy, ale jak! Przeszywa właściciela na wylot tym swoim biednym, „wygłodniałym” spojrzeniem. Niektóre psy mają tę sztukę opanowaną do perfekcji i wcale nie muszą długo czekać na planowany efekt.
Czasem samo wpatrywanie się nie wystarczy – właściciel okazuje się godnym przeciwnikiem? Nie szkodzi! Jest przecież jeszcze bieganie od jednego do drugiego członka rodziny, jest żałosne piszczenie, szczekanie. I absolutnie niezawodne położenie uroczego psiego łba na kolanach właściciela – tutaj najlepiej działa w połączeniu z omówionym wyżej wpatrywaniem się.
Dlaczego psy żebrzą?

Nie ma w tym większej filozofii, nie jest to też żadna tajemnica – pies żebrze, bo właściciel godzi się na to, pies żebrze, bo najpewniej właściciel już raz mu uległ i zrobi to ponownie! Każdy właściciel musi uświadomić sobie w końcu jedną rzecz. Psy, owszem, są inteligentnymi stworzeniami, szybko uczą się, ale nawet najbardziej inteligentny pies nie potrafi myśleć logicznie, nie posiada tak zwanej moralności, nie rozumuje w taki sposób, jak się nam wydaje. Pies nie potrafi zatem odróżniać dobra od zła, potrafi natomiast postępować tak jak właściciel go nauczy lub jak podpowiada mu jego psi instynkt.
Gdy pies żebrze, wpatrując się w oczy właściciela, najczęściej coś dobrego dostaje. Dla psa jest to nagroda – jest to coś smacznego, więc musi być nagrodą, bo i czym innym! Każdy zdrowy pies, bez zaburzeń emocjonalnych, będzie umacniał zachowania, które skutkują ową „nagrodą”. Pies, który raz coś dostał „myśli” zatem, że takie intensywne żebranie, wpatrywanie się w oczy swojego pana jest czymś dobrym i już wie, że musi to powtarzać, by ponownie otrzymać „nagrodę”.
Jeśli właściciel następnym razem postanowi nie dać nic psu, psa to wcale nie zniechęci, bynajmniej! Pies absolutnie nie uzna, że właściciel nic nie daje, bo nie chce dać, bo pies nie może żebrać. Tym razem pies „pomyśli”, że może samo wpatrywanie się w oczy właściciela to za mało, właściciel nie jest wystarczająco zadowolony, więc trzeba zrobić coś więcej, aby go zadowolić – może zapiszczeć? Większość właścicieli odruchowo reaguje na pisk psa i znowu coś daje, albo dla świętego spokoju, czy po to, by psu sprawić przyjemność.
A dalej to już równia pochyła. Kolejnym razem pies uzna, że samo wpatrywanie i piszczenie to za mało, by usatysfakcjonować pana, więc może zacznie szczekać, wskoczy na kolana albo… na stół. Wszystko to dla swojego pana, aby mu się przypodobać, aby za swoje „starania” i wytrwałość otrzymać nagrodę! Gdyby spojrzeć na ten problem w taki właśnie sposób, zachowanie psa wydaje się całkiem logiczne i uzasadnione.
Złamiesz się? Przegrałeś!

Kiedy już właściciel podejmie otwartą walkę z żebractwem swojego psa, pod żadnym pozorem nie może się poddać! Nie ma sensu udawać, że będzie łatwo, bo nie będzie. Pies, który do tej pory mocno utrwalił nawyk żebrania, będzie buntował się, będzie „wychodził z siebie”, byleby tylko dostać to, czego chce. W którymś momencie nastąpi coś, co w psychologii nauczania znane jest pod nazwą wybuchu związanego z wygaszaniem. Zachowanie psa wówczas znacznie nasili się i niewykluczone, że czworonóg zgotuje właścicielowi prawdziwe piekło.

Ważne wtedy jest to, aby właściciel nie złamał się, a bardzo możliwe, że w swojej desperacji i zmęczeniu, będzie myślał o tym. Jeśli właściciel ulegnie, nastąpi z kolei coś co we wspomnianej psychologii nauczania nosi miano wzmacniania sporadycznego. Dla psa jednak nie ma znaczenia to, czy dostanie ludzkie jedzenie przy stole każdego dnia czy raz na miesiąc (bo akurat właściciel będzie miał zły dzień i nie będzie w stanie „walczyć” z psem). Każde takie zachowanie właściciela, choćby niezmiernie rzadkie, tak czy inaczej będzie w psie utrwalać zły nawyk. Koniec i kropka. To trzeba sobie uświadomić.

Świadomość siebie, świadomość problemu

Właściciel psa musi uwierzyć w siebie i swoje możliwości. Może i brzmi to banalnie, ale taka jest prawda. Przecież nie można pozwolić na to, aby pies rządził w domu. Człowiek jest stworzeniem znacznie bardziej inteligentnym, myśli logicznie i jeśli tylko posiada odpowiednią motywację, potrafi wytrwale dążyć do osiągnięcia celu. A celem tutaj jest wyszkolenie psa, aby raz na zawsze móc w ciszy i spokoju spożywać zasłużony posiłek, nie musząc bronić się rękami i nogami przed pupilem.

Taki stan rzeczy pozytywnie wpłynie nie tylko na właściciela psa, ale i na samego psa. Dla psa, dla jego poczucia bezpieczeństwa, bardzo ważna jest stabilizacja, ustalone pory posiłków – które spożywać będzie ze swojej miski! Niektórzy właściciele muszą też zrozumieć to, że pies powinien jeść wyłącznie psie jedzenie. Niedzielenie się z psem ludzkim posiłkiem wcale nie jest żadnym okrucieństwem, nie jest oznaką braku czułości i mniejszego przywiązania do psa. Wręcz przeciwnie, jest oznaką troski o zwierzę. Psy często jadające z właścicielami chorują między innymi na nadwagę i inne bardzo poważne schorzenia. Pies przecież nie może jeść ostro przyprawionych, smażonych mięs i tym podobnych, bo zwyczajnie mu to nie służy.

Co robić?

Wszyscy ci, którzy planują niebawem nabyć szczeniaka, po prostu nie mogą psa zacząć karmić przy stole. Wówczas problem żebractwa zwyczajnie nie powstanie. Jeśli problem już jest, oczywiście przestajemy psu dawać ludzkie posiłki przy stole. Bez względu na to, co będzie się działo, psa należy ignorować. Nie krzyczymy, nie bijemy, ignorujemy. Jeśli pies zacznie dosłownie wchodzić na głowę, tudzież stół, wyprowadzamy psa do innego pomieszczenia. Ważne jest to, aby nie okazywać emocji, nic nie mówić do psa, nie nawiązywać z nim kontaktu wzrokowego. Można początkowo zaprowadzić psa do jego miski. Jeśli nie będzie zainteresowany swoim jedzeniem i wróci, by żebrać, zaprowadzamy psa do pomieszczenia, które można zamknąć.

Bardzo liczy się konsekwencja w działaniu. Szkolenie może nieco łatwiej i szybciej przebiegać, gdy w domu mieszka tylko pan i pies. Gorzej, jeśli domowników jest kilku, w tym małe dzieci. Tym bardziej wówczas trzeba „spiąć się” i być bardzo konsekwentnym, a do tego spostrzegawczym! Pies, jeśli nie uzyska smakołyka od pana, pójdzie do pani, jeśli i tam nic nie dostanie, oczywiście spróbuje u dzieci. A dzieci, jak wiadomo, lubią karmić zwierzęta. Całe szkolenie nie ma najmniejszego sensu, jeśli choć jeden z domowników, raz na jakiś czas łamie zasady. Trzeba pamiętać o tym, że takie same zasady obowiązują gości przychodzących na obiad. Już na wstępie trzeba gościom dokładnie wyjaśnić sytuację, aby niechcący nie zniweczyli wszystkich starań.

Owczarek niemiecki

Black_German_ShephardHodowla owczarków niemieckich rozpoczęła się w 1899 roku, utworzone zostało też wówczas  Verein für Deutsche Schäferhunde czyli Stowarzyszenie Owczarka Niemieckiego. Hodowlą tej rasy zainteresowano się, kiedy wraz z rozwojem miast nastąpił rozwój przestępczości i poszukiwano psa służbowego, którego mogłoby wykorzystywać wojsko oraz policja.

 

Wygląd

 

Owczarki niemieckie należą do Grupy 1 FCI. Dorosłe psy osiągają wysokość od 60 do 65 centymetrów, zaś suki od 55 do 60 centymetrów. Psy ważą od 30 do 45 kilogramów, natomiast suki od 22 do 32 kilogramów. Są to psy średniej wielkości, mające wydłużoną, zwartą budowę, dobrze umięśnione.

 

Owczarki niemieckie hoduje się w odmianach długowłosej oraz krótkowłosej. Owczarki długowłose mają długi,  nieprzylegający i miękki włos okrywowy, ogon z wiszącym włosem, dłuższy włos na kończynach oraz na uszach. Dłuższy włos jest także na szyi. Wewnątrz uszu, na głowie oraz na przednich stopach kończyn i łapach mają włos krótki. Odmiana krótkowłosa z kolei ma gęsty włos okrywowy, przylegający i wyjątkowo twardy. Trochę dłuższy włos na szyi oraz na tylnych stronach przednich kończyn (powyżej nadgarstka).

Owczarki niemieckie mogą mieć umaszczenie jednolicie czarne, szare, śniade, czarne z podpalaniem czerwonawym, jasnoszarym, żółtym bądź płowym. Jeśli zdarzy się nieduża biała plamka na piersi oraz jaśniejsze umaszczenie na wewnętrznej stronie nóg, jest to dopuszczalne, choć niepożądane. Niedopuszczalne jest umaszczenie białe. Owczarki niemieckie mają zawsze czarny nos.

Temperament

Owczarki niemieckie to psy wyjątkowo wesołe, odważne, czujne i bystre. Ich ogromną zaletą jest to, że są bardzo chętne do nauki i posłuszne. Cechują się niezwykłą pewnością siebie i spokojem. Są też niezwykle oddane swojej rodzinie, do tego stopnia, że bez zastanowienia są w stanie oddać za nią życie. Choć w stosunku do obcych ludzi czy zwierząt nie są agresywne, zachowują raczej dystans. Aby uniknąć problemów w kontaktach z innymi ludźmi i zwierzętami, warto rozpocząć socjalizację owczarka niemieckiego bardzo wcześnie.

Jest to rasa, która ma dość mocno rozwinięty instynkt obronny. Właścicielami owczarka niemieckiego powinni być wyłącznie ludzie, którzy są stanowczy, konsekwentni i opanowani. Dlaczego? Z tego powodu, że jeśli pies nie będzie traktował właściciela jako lidera, przywódcy stada, sam będzie chciał taką funkcję objąć i tutaj mogą rozpocząć się problemy wychowawcze.

Tresura

Ciekawostką jest, iż to właśnie owczarki niemieckie uznawane są za jedne z najbardziej inteligentnych psów, mają wspaniałe predyspozycje do szybkiej nauki. Z tego też powodu często wykorzystywane są jako psy policyjne, ratownicze, stróżujące, a także jako psy przewodnicy. Są świetne w takich sportach jak między innymi flyball, agility, obedience, tracking.

Ćwiczenia

Owczarki niemieckie nie należą do psów, którym wystarczą wyłącznie spacery – choćby te najdłuższe. Są to psy, które muszą spożytkować swoją energię w czasie intensywnego wysiłku. Najlepiej będzie jeśli ów wysiłek zostanie połączony z jakimś konkretnym treningiem. Uwielbiają biegać, bawić się piłką, aportować.

Ulubione warunki życia

Psy omawianej rasy zdecydowanie najlepiej będą się czuć na zewnątrz. Jeśli właściciel ma ogród, powinien umożliwić psu swobodne wychodzenie do niego. Jeśli owczarek ma mieszkać w mieszkaniu, koniecznie musi sporo biegać oraz ćwiczyć.

Z czym wiąże się adopcja psa ze schroniska?

Dog_in_animal_shelter_in_Washington,_IowaKażdy, kto chce zabrać psa ze schroniska naprawdę zasługuje na duży szacunek. Większość miłośników psów zdecydowanie bardziej woli zabrać młodego psa z „pewnego źródła”. Adopcja psa ze schroniska, zwłaszcza dorosłego już psa, może wiązać się z wieloma problemami wychowawczymi, z koniecznością poświęcenia psu o wiele większej uwagi niż w normalnej sytuacji, być może z koniecznością pójścia na terapię do psiego psychologa czy behawiorysty. Na to wszystko właściciel psa ze schroniska musi być przygotowany. Z czym więc dokładnie wiąże się adopcja rzeczonego psa, jak proces ten powinien wyglądać, jak należy zachować się, gdy pies znajdzie się już w nowym domu?

Dlaczego pies ze schroniska może być problematyczny?

Odpowiedź tutaj jest bardzo prosta. Zdecydowana większość psów ze schroniska to psy, o których nic nie wiadomo lub wiadomo niewiele. Jednak z racji tego, że trafiły one do schroniska, można przypuszczać, że ich dotychczasowe życie nie było usłane kwiatami. Być może nigdy nie miały prawdziwego domu i właściciela, dlatego też nie są odpowiednio uspołecznione, nie mają pojęcia o podstawowych zasadach życia w domu, wśród ludzi. Być może miały one bardzo okrutnych właścicieli, którzy znęcali się nad nimi na przeróżne sposoby. Taki pies może z jednej strony być bardzo wycofany, lękliwy, a z drugiej strony może na wszystko i wszystkich reagować agresją. Naprawdę ogromnie rzadko zdarza się, aby pies zabrany ze schroniska nie miał zranionej psychiki, aby tak po prostu i bez żadnego problemu zaufał nowemu właścicielowi i dał się przysposobić.

Schronisko to nie hotel

Pomimo tego, że duża część schronisk to ośrodki, w których psy traktowane są dobrze, tj. nie są bite, nie krzyczy się na nie, dostają odpowiednią ilość jedzenia, mają zapewnioną opiekę medyczną, w których zatrudniani są ludzie, którzy naprawdę kochają i troszczą się o swoich podopiecznych, życie psa w schronisku nie jest prawdziwym, normalnym życiem, na jakie pies zasługuje. Pracownicy schroniska nie są w stanie każdemu psu poświęcić wystarczająco dużo uwagi i czasu. Psy umieszczone są zazwyczaj w niedużych klatkach i tam spędzają większość czasu. To wszystko sprawia, że psy nie są w stanie tak po prostu zaufać i szybko odzyskać radość życia.

Co najpierw?

Wizyta w schronisku to nie to samo, co wizyta w sklepie zoologicznym czy u hodowcy. Tutaj nie płacimy za najlepszą „jakość”, bo przecież z góry wiadomo i trzeba to zakładać, że pies będzie miał pewne braki i mogą być z nim kłopoty. Nie oznacza to jednak, że nie mamy prawa wyboru psa. Wręcz przeciwnie, to my powinniśmy zadecydować, któremu z czworonogów chcemy dać dom.

Dużych psów, które ze względu na swoją rasę mogą mieć skłonności do agresji czy dominacji nie powinny adoptować osoby nie mające pojęcia o wychowaniu psów i doświadczenia w tym względzie, nie powinny decydować się na nie osoby starsze czy też rodziny z małymi dziećmi. Dobry i uczciwy pracownik schroniska „nie wciśnie” takiego psa wyżej wymienionym osobom – a gdyby go chciały, odradzi czy nawet kategorycznie odmówi.

Nie jest zatem tak, że wchodzimy do schroniska i po chwili wychodzimy z psem. Najpierw trzeba załatwić wszystkie formalności – rozmowa z pracownikiem, wypełnianie dokumentów. Kiedy już wspólnie z pracownikiem schroniska ustalimy, którego psa będziemy adoptować, nie zabieramy go od razu, ale kilka razy odwiedzamy go, spędzamy z nim trochę czasu, aby mógł nieco poznać nowego właściciela, wyczuć dobre intencje, zrozumieć, że nie stanie mu się krzywda.

Nowy dom…

Nawet, jeśli pies przyzwyczai się trochę do nowego właściciela już na etapie wizyt w schronisku, nawet jeśli polubi go, nie oznacza to, że od razu będzie szczęśliwy i pewny siebie, gdy znajdzie się w swoim nowym domu. Nowe miejsce, nowa sytuacja, człowiek niby nie całkiem obcy, ale przecież jeszcze nie tak bardzo dobrze znany i zaakceptowany. To wszystko może sprawić, że pies początkowo może zachowywać się bardzo różnie.

Właściciel musi uzbroić się w cierpliwość. Nie można od razu rozpocząć szkolenia takiego psa. Najpierw musi on przyzwyczaić się do zmian, jakie kolejny raz zaistniały w jego życiu, musi upewnić się, że nic mu nie grozi. Z jednej strony właściciel musi być jak najbardziej wyrozumiały, musi okazać psu wiele uwagi, ciepła i miłości, chęci do zabawy, ale z drugiej strony nie może być natarczywy. Nie da się nikogo uszczęśliwić na siłę – to dotyczy także psa.

Jeśli pies wyraźnie nie ma ochoty na pieszczoty, zabawę, ogólnie jakikolwiek kontakt z właścicielem, trzeba dać mu trochę czasu, a także zapewnić miejsce, w którym może się ukryć i spokojnie odpoczywać. W niektórych przypadkach musi upłynąć sporo czasu, zanim pies zyska poczucie bezpieczeństwa.

Obserwacja zachowań swoich i psa

Psa trzeba obserwować bardzo uważnie i dokładnie notować każde jego zachowanie, które wydaje się w jakiś sposób dziwne czy niecodzienne. Skoro nic na temat psa i jego przeszłości nie wiemy, musimy go poznać, metodą prób i błędów dojść do tego, co lubi, czego się boi. Sami też musimy zwracać uwagę na nasze zachowania, na to co mówimy i robimy. Całkiem nieświadomie bowiem możemy powodować w psie lęk czy agresję. Być może pies będzie emocjonalnie reagował na określone słowa czy ton głosu – wcale niekoniecznie skierowane do niego, może wystraszyć się wałka do ciasta, paska czy kabla od odkurzacza i wówczas może świadczyć to o tym, że kiedyś był tymi rzeczami bity. Jeśli pomimo wszelkich starań pies nie daje się oswoić, koniecznie trzeba zasięgnąć porady specjalisty – innego wyjścia nie ma, bo przecież nie będziemy kolejnymi, którzy pozbywają się psa, bo stanowi problem…

Yorkshire terrier

yorkshire-terrier-361704_640Psy rasy yorkshire terrier czyli popularne yorki powstały już w połowie XIX wieku w Wielkiej Brytanii, a ich przodkami najprawdopodobniej są skye terrier, maltańczyk,  Clydesdale terrier oraz  Dandie Dinmont Terrier. Początkowo były one wykorzystywane do tępienia szczurów oraz myszy w domach biednych robotników oraz rzemieślników.

Wygląd

Są to malutkie pieski, których masa nie przekracza 3,2 kilograma. Należą one do Grupy 3 FCI. Yorki są psami długowłosymi, posiadają sierść prostą, która opada po obu stronach tułowia, mają przedziałek biegnący od nosa po koniec ogona. Budowa tej rasy jest zwarta i opływowa, sprawiają wrażenie proporcjonalnych i bardzo dumnych. Sierść na tułowiu jest całkowicie prosta i ma średnią długość, jest jedwabista i delikatna w dotyku. Najdłuższy włos powinien być na bokach głowy, u nasady uszu oraz na kufie. Umaszczenie powinno być ciemno-stalowo-niebieskie, nie może być błękitno-srebrzyste.

Temperament

Yorki są psami wyjątkowo energicznymi, sprytnymi, odważnymi i oddanymi. Są wesołe i ciekawe wrażeń oraz przygód. Panuje niestety stereotyp mówiący o tym, że yorki są psami „rozwydrzonymi”, agresywnymi, które cały czas szczekają i gryzą, jeśli tylko spróbuje się wysunąć rękę w ich stronę. I rzeczywiście, psy te mogą takie być i będą, jeśli będą niewłaściwe wychowywane. Jako że należą one do grupy terrierów, właściciel takiego psa musi jasno postawić granice i pokazać „kto tu rządzi”.

Naturalnie, nie chodzi o przejawianie agresji i wyższości w stosunku do psa, jednak pies musi wyraźnie wiedzieć, kto jest liderem w „stadzie”, taka wiedza jest mu niezbędna. A liderem powinien być właściciel psa! W przeciwnym wypadku to pies przejmie rolę owego lidera i w tym miejscu mogą zacząć się problemy wychowawcze. Dobrze wychowany york nie będzie przejawiał agresji, nie będzie nadpobudliwy czy płochliwy, nie będzie gryzł.

Problem właścicieli yorków jest często taki, że pozwalają oni swoim „pociechom” na wiele więcej niż pozwoliliby psom znacznie większym, bo przecież york „jest taki malutki, taki słodziutki, nieszkodliwy”. Mały pies tak samo jak i duży, może narobić sporo szkód i być prawdziwym utrapieniem, dlatego trzeba go rozsądnie wychować.

Tresura

Omawiana rasa należy do bardzo inteligentnych, dlatego ma predyspozycje do szybkiej nauki. Problem natomiast może polegać na tym, że yorkshire terriery są niesamowicie uparte, dlatego też właściciel musi wykazać się spokojem i opanowaniem, musi wytrwale i konsekwentnie dążyć do wyznaczonych celów. W przypadku yorków ważne jest to, by tresura była ciekawa, bo szybko się nudzą. Należy też zadbać o miłą, wesołą atmosferę w czasie tresury, aby ta kojarzona była przez psa z czymś przyjemnym. Psy te uwielbiają być chwalone i nagradzane, więc warto nie szczędzić im czułości, pochwał i smakołyków, gdy nauczą się nowej sztuczki.

Już od szczeniaka yorki powinny mieć kontakt nie tylko ze swoimi domownikami, ale z innymi psami i zwierzętami w ogóle, a także z dziećmi i obcymi ludźmi. Chodzi o to, aby w późniejszym czasie nie reagowały agresją i strachem na to, co jest nowe i obce.

Ćwiczenia

Yorkshire terriery nie muszą mieć wiele ruchu, ale uwielbiają spacery i rozmaite zabawy, w czasie których będą mogły spożytkować swoją energię. Właściciele yorków powinni pamiętać o jednej podstawowej sprawie – pies koniecznie musi być na smyczy! Dlaczego? Otóż, z tej prostej przyczyny, że jest to właśnie mały, słodki i bardzo popularny piesek, który może nie wrócić już po pierwszym spacerze w parku bez smyczy, bo zostanie… ukradziony! Jeśli właściciel chce, aby pies wybiegał się bez smyczy, powinien zadbać o jakiś ogrodzony teren (przykładowo własny ogród, boisko etc.) lub też nie spuszcza oczu z pupila, jeśli spuści go ze smyczy w parku.

Ulubione warunki życia

Jest to pies, który dobrze czuje się wszędzie i z każdym, o ile tylko zostanie odpowiednio wychowany. Nie powinien tylko być trzymany „przy budzie”.

Typowe psie zachowania – o co chodzi?

Jerry Reynolds Photography - JumpKażdy właściciel psa powinien bardzo dobrze poznać swojego pupila. Ważne jest też to, aby potencjalny właściciel psa w ogóle poznał zachowania psów, bo wówczas będzie wiedział, jakie zachowania są zupełnie naturalne, zaś które nie powinny mieć miejsca. Każdy pies, bez względu na rasę czy wielkość powinien przejść stosowne szkolenie z posłuszeństwa, aby nie dopuszczać się zachowań niewłaściwych i tym samym nie utrudniać właścicielowi życia, ale być jego przyjemną częścią.

Dlaczego psy żebrzą o jedzenie?

Żebranie o jedzenie przy stole czy też w innym miejscu, gdzie człowiek je, to ogromnie zły nawyk u psów, który jeśli już się pojawi, będzie naprawdę trudny do zwalczenia. I żeby było „zabawniej”, fakt jest taki, że najczęściej to właśnie sam człowiek wyrabia w psu ów nawyk żebrania i utrwala go w nim! W jaki sposób? Otóż, po prostu dzieląc się z psem jedzeniem, karmiąc go z ręki ludzkim jedzeniem. Pies niemal zawsze weźmie to, co człowiek do jedzenia daje, bo taka jest już psia natura – jedzą nawet, gdy wcale nie są głodne.

Pies, wiedząc i na swój sposób rozumiejąc, że człowiek już raz coś dał, będzie ciągle chodził za swoim panem, gdy ten tylko będzie miał coś do jedzenia w ręku, będzie siadał przy stole i wpatrywał się błagalnie we właściciela – taki widok zapewne nikomu nie jest obcy? Otóż, to! A większość właścicieli, zwłaszcza tych niedoświadczonych, „mięknie” pod wpływem owego uroczego spojrzenia swojego pupila i takim sposobem ręka ze smakowitym kąskiem zawsze ostatecznie wędruje pod stół, gdzie pies urządza sobie ucztę.

W pewnej chwili takie zachowanie psa, które zresztą na pewno będzie coraz bardziej natarczywe (zgodnie z zasadą, że „dajemy palec, a on chce wziąć całą rękę”), zacznie denerwować i przeszkadzać. Dochodzi do tego, że człowiek nie może spokojnie zjeść żadnego posiłku, bo pies niemal wchodzi na niego. Wówczas jest krzyk, odpędzanie psa czym się da. Ale pies nie rozumie, tak czy inaczej nadal będzie żebrał i… od większości właścicieli w końcu dostanie to, co chce choćby dla świętego spokoju.

Jaka jest na to rada? Po prostu nie uczyć psa żebrania przy stole! Nie dawać ludzkiego jedzenia. Jeśli szczeniak od pierwszego dnia w nowym domu nie dostanie nic „ludzkiego” do jedzenia, nauczy się, że swoje jedzenie ma w misce i tylko to jedzenie może jeść. Jeśli jednak już stało się i problem jest, na psa nie należy krzyczeć, można go albo ignorować, albo też jeśli pies jest bardzo natarczywy, należy wydawać komendy typu siad czy leżeć. Jeśli to nie poskutkuje, niestety psa trzeba wyprowadzić do innego pomieszczenia. Szkolenie będzie trwało długo, ale przyniesie efekty, gdy właściciel będzie konsekwentny i „nie złamie się” kolejny raz pod „naporem” psiego spojrzenia.

Gdy pies szczeka…

„Pies ma to do siebie, że szczeka” – taką opinię można usłyszeć bardzo często. Otóż, nieprawda! Pies zawsze szczeka z jakiegoś powodu. Jeśli szczekanie psa staje się dla właściciela wyjątkowo uciążliwe, bo pies szczeka niemal cały czas i wszędzie, właściciel musi ustalić przyczynę. Pies dobrze wychowany, zdrowy, niemający zaburzeń emocjonalnych i innych problemów będzie szczekał tylko w uzasadnionych sytuacjach. Na przykład, gdy wyczuje zagrożenie. Pies szczeka, gdy zauważy, że ktoś obcy wchodzi na teren jego właściciela, pies może szczekać, a także ugryźć, w obronie właściciela. Ale… psy szczekają także wtedy, gdy są podniecone, rozbawione, gdy się boją czegoś lub też często z nudów!

Jeśli pies szczeka na wszystko i na wszystkich (na każdego gościa, który wejdzie do domu, na psy w parku etc.) trzeba nauczyć psa reagowania przykładowo na komendę spokój czy nie szczekaj (musi być jedna jedyna – nigdy nie wolno zmieniać raz ustalonej komendy). Jak było wspomniane, psy często szczekają, bo nudzi się im. W takiej sytuacji trzeba poświęcać psu więcej uwagi, wychodzić z nim na częste i długie spacery, aby mógł się pobawić, wybiegać – po prostu zmęczyć. Gdy problem mimo wszystko nie zostaje rozwiązany, warto wybrać się z psem do trenera.

Pies załatwia potrzeby fizjologiczne domu?

Jest to poniekąd naturalna sprawa w przypadku szczeniaków. Oddają one mocz i kał w domu, bo zwyczajnie nie wiedzą, że nie można tego robić – trzeba je nauczyć wypróżniania na zewnątrz. Ważne jest częste wychodzenie – początkowo zawsze w to samo miejsce (pies wyczuje zapach i będzie mu się on kojarzył jednoznacznie z czynnością wypróżniania), zawsze po przebudzeniu psa i około 20 minut po jedzeniu. Szczeniaki, które jeszcze nie nabrały i nie utrwaliły złych zachowań, uczą się stosunkowo szybko.

Gorzej, jeśli swoje potrzeby fizjologiczne w domu załatwia pies dorosły, taki, który do tej pory tego nie robił i zaczął nagle. Takie zachowanie albo oznacza chorobę fizyczną (zapalenie pęcherza etc.) albo psychiczną (zaburzenia emocjonalne etc.). Najpierw należy iść do lekarza weterynarii, który wykluczy chorobę lub też rozpocznie leczenie. Należy pamiętać o tym, że psy oddają mocz z wielu różnych przyczyn – mogą się czegoś bać, mogą znaczyć terytorium, czasem nie kontrolują się podczas zabawy. Ważne jest to, aby obserwować psa. Jeśli problem istnieje nadal, a szkolenie nie przynosi efektów, konieczna będzie wizyta u behawiorysty lub trenera.

Agresywny pies…

Agresja u psa jest niesłychanie poważnym problemem. Pies agresywny jest po prostu niebezpieczny – nie tylko dla otoczenia, ale i dla swojego właściciela. Decydując się na psa, warto zabrać go z „pewnego źródła”. Psy zabrane ze schroniska czy z ulicy często są agresywne, bo w miejsca te nie trafiły bez powodu. Zazwyczaj zostały one wyrzucone przez złego właściciela, który robił im jakąś krzywdę. Wszystko to może prowadzić do poważnych zaburzeń psychicznych. Pies może jednak stać się agresywny, nawet gdy ma kochającego, dobrego właściciela.

Przyczyną agresji może być także źle prowadzone szkolenie lub po prostu brak szkolenia (wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że absolutnie każdy pies musi przejść szkolenie z posłuszeństwa!), zbytnia uległość właściciela. Pies powinien znać swoje miejsce w domowym „stadzie”, powinien uznawać właściciela za swojego przywódcę, „samca alfa”. Jeśli właściciel jest uległy, pozwala psu na wszystko, bo przecież „piesek jest taki słodki i uroczy”, pozwala spać ze sobą w łóżku, karmi go przy stole – pies czuje instynktownie, że zaczyna mieć przewagę i będzie dążył do całkowitej dominacji – tu mogą pojawić się zachowania agresywne.

Gdy pies skacze…

Psy skaczą czy to na swojego właściciela, na ludzi w parku czy na inne psy, głównie z tego powodu, że zwyczajnie chcą się przywitać, nawiązać przyjazne relacje. Niestety, może to być nie tylko denerwujące, ale także niebezpieczne w przypadku dużych psów. Pies może zrobić krzywdę zupełnie nieświadomie, bo przecież nie zdaje sobie sprawy ze swojej masy, z tego, że ma wielkie, ostre pazury. Szkolenie: po pierwsze nie można utrwalać w psie takich zachowań – nie reagujemy emocjonalnie, gdy pies skacze, bo to zachęci go do zabawy. Ignorujemy psa, odwracamy się, nigdy nie nawiązujemy kontaktu wzrokowego, najlepiej też nie odzywać się.

Gdy pies ucieka…

Kiedy pies ucieka w czasie spacerów, najgorszym co właściciel może zrobić, jest rzucanie się w pogoń za psem – to dla niego sygnał do zabawy! Psy uciekają najczęściej dlatego, że są ciekawe świata, chcą wejść w każdą dziurę, w każdy krzak, każdego obwąchać, z każdym przywitać się. Rada: nie biegniemy za psem, chowamy się, aby pies stał się zdezorientowany – sam powinien wrócić, gdy ponownie ujrzy właściciela. Gdy pies notorycznie ucieka, trzeba trzymać go na smyczy. Szkolenie z posłuszeństwa należy przeprowadzić na zamkniętym terenie. Jeśli nie skutkuje, warto zwrócić się o pomoc do specjalisty.

Karanie psa? Nie warto!

2569072600_035cbd11e0_oCzy psa powinno się karać? Jeśli tak, to w jaki sposób? Czemu w ogóle służy kara i czy w przypadku psa ma ona jakikolwiek sens? Ilu właścicieli psów, tyle zapewne opinii. Profesjonalni trenerzy psów, choć mają bardzo różne podejścia i wykorzystują rozmaite metody szkoleniowe, są jednak jednomyślni w kwestii kar – krzyczenie na psa i bicie go (bo takie właśnie są najczęstsze kary stosowane wobec psów) nie przynoszą pozytywnych rezultatów i nie są żadną metodą na wychowanie czworonoga.

Chcesz karać psa? Zastanów się, czy powinieneś go mieć!

Istnieje bardzo wiele metod szkoleniowych. Jedni trenerzy polecają metody, które opierają się na teorii dominacji, inni stosują tak zwane pozytywne wzmacnianie czy też umacnianie pozycji człowieka w oczach zwierzęcia, jako przywódcy jego stada. Żaden profesjonalny trener nie zdecydowałby się jednak na to, aby na psa krzyczeć czy też bić go.

Każdy potencjalny właściciel psa musi uświadomić sobie kilka podstawowych spraw, zanim ostatecznie zdecyduje się nabyć czworonoga. Wychowanie psa od szczeniaka jest zadaniem trudnym – pies to nie zabawka, z psem trzeba ciężko pracować i poświęcać mu czas. W przyszłości takie właściwe postępowanie właściciela zwróci się, bo pies będzie dobrze ułożony, posłuszny, wierny, szczęśliwy i przyjazny.

Wiele osób uważa, że ze szczeniakami jest bardzo podobnie jak z małymi dziećmi. Jest to jednak duży błąd, a karanie psa, chociażby słowne, może spowodować nieodwracalne zmiany w jego psychice i doprowadzić do wielu niekontrolowanych sytuacji.

Jakie kary stosowane są wobec psów?

Można wyróżnić tutaj dwa podstawowe rodzaje kar, czyli kary fizyczne oraz psychiczne. Czym jest kara fizyczna, nie trzeba tłumaczyć, choć wiele osób ma niezwykle „kreatywne”, a mówiąc wprost okrutne pomysły odnośnie tego, jak sprawić psu fizyczne cierpienie. Sam już jednak choćby delikatny „klaps” ręką czy smyczą nie jest dobrym pomysłem i może doprowadzić do zachowań agresywnych. Kary psychiczne to przede wszystkim krzyczenie na psa, które to pies może bardzo źle znosić, może stać się wycofany, lękliwy i oczywiście także agresywny.

Wychowuj właściwie – nie będziesz musiał karać!

Dobre, odpowiednie wychowanie psa, jego właściwe szkolenie sprawi, że pies nie będzie powodował żadnych problemów, wówczas też nie trzeba będzie go karać w żaden sposób. Psa trzeba jednak szkolić od szczeniaka – czasem wystarczy zaledwie kilka minut dziennie, aby pies właściwie reagował na konkretne komendy i po prostu słuchał się. Osoby, które uważają, że lepiej jest karać psa za złe zachowania, aniżeli poświęcić czas na szkolenie i nagradzać za zachowania dobre, w ogóle nie powinny psów posiadać.

Trzeba zacząć zdawać sobie sprawę z tego, że psy wcale nie robią niczego złośliwie i specjalnie. Jeśli robią coś źle, to zapewne dlatego, że po prostu nie rozumieją, że nie wolno im przykładowo załatwiać potrzeb fizjologicznych w domu, ciągnąć na smyczy czy skakać na właściciela z radości na przywitanie. Do psa trzeba mieć cierpliwość i trzeba postępować konsekwentnie. Psa w ogóle nie warto karać. Jeśli postępuje źle, jego zachowanie należy ignorować (reakcja, zwłaszcza ta emocjonalna, może spowodować, że pies odczyta to jako sygnał do zabawy), zaś dobre, prawidłowe zachowania trzeba nagradzać.

1 3 4 5 6 7 8