Uczymy psa reagować na komendy

8520897583_2eb00f2453_oKażdy, kto planuje nabyć psa, powinien pamiętać o jednej ważnej kwestii – każdy pies powinien przejść szkolenie i nauczyć się choćby podstawowych komend. Dzięki temu życie z psem będzie znacznie łatwiejsze, nie będzie wiązało się z ciągłym stresem (zarówno dla właściciela jak i dla psa!), a relacje pomiędzy psem a właścicielem będą bliskie i przyjazne.
Kiedy rozpocząć szkolenie?

Tak na dobrą sprawę, im wcześniej, tym lepiej. Szczeniak uczy się naprawdę bardzo szybko i co więcej, chętnie. Większość szczeniaków wręcz rozpiera energia, dlatego też chętnie ją spożytkują przy rozmaitych zabawach, a przecież można „przemycić” naukę w pozornej zabawie. Istotne jest również to, że młodziutki pies po prostu jeszcze nie zdąży wyrobić sobie pewnych złych nawyków. Faktem jest, że „lepiej zapobiegać, niż leczyć”. I rzeczywiście, lepiej uczyć psa poprawnego zachowania, aniżeli oduczać zachowań niewłaściwych, bo ta druga opcja wymaga zazwyczaj znacznie więcej czasu, cierpliwości, stanowczości i ogólnego zaangażowania.

Jak przygotować się do szkolenia?

Otóż, to! Do szkolenia nie powinien być przygotowywany sam pies, ale i jego właściciel powinien posiąść podstawową wiedzę na temat tego, jak postępować, by nie popełniać błędów, przez które szkolenie może stać się mniej efektywne lub też w ogóle nie przyniesie rezultatów.

A zatem, po pierwsze kwestia kar i nagród. Pies za każde, choćby najłatwiejsze do wykonania polecenie, musi otrzymać nagrodę, jeśli wykona je dobrze. Nagrodą może być jakiś psi smakołyk, którego nie dostaje na co dzień, pochwała, poklepanie po grzbiecie. Początkowo warto postawić na smakołyki, bo z całą pewnością mocno motywują psa. Kiedy już pies opanuje daną komendę, można powoli odchodzić od przysmaków, na rzecz słownych nagród. Nagroda jednak musi być, aby pies wiedział, że zrobił dobrze i właściciel jest z niego zadowolony – sam już ten fakt będzie psa motywował do poprawnego zachowania.

Psa absolutnie nigdy nie można karać! Zarówno krzyk jak i bicie to najgorsze, co właściciel może zrobić. Pies bity, pies na którego ciągle się krzyczy bardzo szybko zacznie się bać swojego pana, straci do niego zaufania, a nawet może stać się agresywny i któregoś dnia zaatakować w samoobronie. Jeśli pies nie zechce wykonać danego polecenia lub wykona je źle, po prostu trzeba to zignorować i podjąć kolejną próbę.

Niezmiernie ważne jest to, aby uczenie psa danej komendy trwało krótko. Wielu właścicieli psów zupełnie nie zdaje sobie z tego sprawy i próbuje trenować z psem przykładowo godzinę czy dłużej. Fakt natomiast jest taki, że szkolenie staje się nieefektywne już po zaledwie 15-20 minutach. Dzieje się tak dlatego, że psy zwyczajnie szybko się nudzą. Po kilku czy kilkunastu minutach (tutaj już indywidualnie w zależności od predyspozycji psa) pies zacznie się rozpraszać, sam zacznie szukać sobie innego zajęcia. I nie jest to jego zła wola, a natura.

Następna ważna sprawa to miejsce, w którym będzie odbywać się szkolenie. Im bardziej będzie ciche i spokojne, im mniej bodźców z zewnątrz będzie „kusić” psa, tym lepiej. W czasie szkolenia psa trzeba zachować bezwzględną cierpliwość, spokój, trzeba być opanowanym, stanowczym i konsekwentnym, ale trzeba też mieć… dobry humor! Psy bowiem potrafią doskonale wyczuwać nastrój właściciela. I jeśli wyczują, że ten jest zły czy smutny, mogą się zniechęcić czy nawet wystraszyć.

Uczymy psa podstawowych komend: „siad”, „stój”, „waruj”

„Siad” to bardzo praktyczna dla właściciela komenda, dlatego każdy pies powinien siadać na zawołanie i od nauki tejże komendy należy rozpocząć szkolenie psa. Nauka jest stosunkowo prosta. Wystarczy wziąć w dłoń smakołyk lub ulubioną zabawkę psa i powoli przesuwając dłoń od głowy w stronę zadu wypowiedzieć komendę siad. Ten „trik” najczęściej od razu skutkuje, bo pies siada w takiej sytuacji odruchowo. Wystarczy kilka razy powtórzyć ćwiczenie, aby pies „załapał” o co chodzi. Po kilku treningach pies powinien już bez problemu siadać na komendę bez „stymulowania” go smakołykiem uciekającym za jego głowę. Po każdej udanej próbie pamiętamy o nagrodzie!

Nauczenie psa wstawania na komendę także jest bardzo proste. Naukę rozpoczynamy, gdy pies siedzi. W tym wypadku wystarczy dłoń ze smakołykiem przesunąć od psiego nosa w dół, w stronę klatki piersiowej jednocześnie wydając komendę stój. Jeśli pies zapragnie zjeść smakołyk, będzie musiał w tym celu wstać i zapewne znowu odruchowo to zrobi. Ćwiczenie powtarzamy, aż pies zrozumie, o co chodzi i zacznie reagować na stój bez smakołyka.

Aby nauczyć psa warowania, także trzeba „uzbroić się” w smakołyk. Naukę rozpoczynamy, gdy pies stoi. Przesuwamy dłoń ze smakołykiem od nosa w dół, do klatki piersiowej i dalej pomiędzy łapy wypowiadając komendę waruj. Pies powinien się położyć. Powtarzamy przez kilka dni do osiągnięcia oczekiwanego efektu.

„Daj łapę”!

Podawanie łapy przez psa nie jest jakąś szczególnie ważną komendą, ale w wolnej chwili warto pobawić się z psem, zwłaszcza, że za dobrze wykonane zadanie otrzyma nagrodę i będzie szczęśliwy. Pies powinien siedzieć, zaś właściciel musi usiąść naprzeciwko niego i patrzeć mu w oczy. Należy wziąć łapę psa w dłoń i jednocześnie wypowiedzieć komendę daj łapę.

„Zostań”!

Kolejna ogromnie ważna rzecz – pies zostaje w miejscu, gdy właściciel mówi zostań. Nauka tej komendy również nie powinna być wyzwaniem, jeśli rozpocznie się ją stosunkowo szybko. Aby uczyć psa zostawania w danym miejscu, pies musi już umieć reagować na komendę siad. A zatem, wydajemy psu komendę siad i nagradzamy, po czym odchodzimy od psa nie więcej niż pół metra. Należy wyciągnąć rękę przed siebie, otwarta dłoń i palce skierowane ku górze. Jednocześnie mówimy psu zostań. Początkowo pies może zupełnie nie wiedzieć, o co chodzi właścicielowi. Jeżeli jednak zostanie w miejscu choć kilka sekund, należy go za to pochwalić. Aby pies zrozumiał, że zostać w miejscu, ćwiczenie należy powtarzać. Stopniowo można zwiększać o kilka sekund czas, w którym pies ma pozostawać w miejscu oraz odległość, która będzie dzielić właściciela od psa.

„Równaj’!

Ważne jest to, aby pies w czasie spaceru nie szarpał za smycz, ale ładnie chodził przy nodze. Nauka wygląda następująco: ustawiamy się tak, by pies był przy lewej nodze. Wydajemy komendę siad. W lewej ręce trzymamy smakołyk, a w prawej końcówkę smyczy. Wystawiamy smakołyk i robimy krok przed siebie wydając komendę równaj – pies także zrobi krok na przód, by dostać smakołyk. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, psa należy nagrodzić. Ćwiczenie trzeba powtarzać, a następnie nieco zwiększyć dystans. W końcu pies zrozumie, że na komendę równaj, ma iść równo z właścicielem przy jego nodze.

„Do mnie”!

Warto nauczyć psa przychodzenia na zawołanie, bo dzięki temu nie będzie trzeba go cały czas „więzić” na smyczy w czasie spacerów i będzie on mógł swobodnie pobiegać i spożytkować swoją energię. Warto zastosować proste hasło takie jak do mnie. Przed rozpoczęciem nauki przychodzenia na zawołanie, pies musi już mieć opanowaną komendę siad i zostań. Pies musi pozostawać cały czas na smyczy. Szkolenie musi odbyć się w spokojnym miejscu, gdzie psa nic nie będzie rozpraszało.

Najpierw wydajemy psu komendę siad oraz zostań, oddalamy się nieco od niego i wołamy do mnie. Jeżeli przyjdzie od razu, nagradzamy! Jeśli nie, próbujemy ponownie, aż do skutku. Ten etap nauki kończy się dopiero, gdy pies przychodzi za pierwszym razem na komendę i nie trzeba jej powtarzać. Następnie smycz zamieniamy na długą linkę lub sznurek o długości około 5 metrów. Postępowanie jak wyżej, tylko z większego dystansu. Kiedy i ten etap zostanie zakończony powodzeniem, zwiększamy długość „smyczy” do 10 metrów.

I teraz prawdziwy egzamin – reagowanie na komendę do mnie w miejscu, gdzie na psa działać może wiele bodźców takich jak wielu przechodniów, inne psy etc. Ten etap szkolenia także musi być „zabezpieczony” smyczą. Jeżeli pies pomimo komendy do mnie, pobiegnie gdzieś w inną stronę, należy stanąć na sznurku/smyczy, aby pies zatrzymał się. Komendę powtarzamy.

Dodaj komentarz