Żebranie o jedzenie – jak oduczyć spa?

charlesWielu właścicieli psów ma problem z tym, iż ich pupil żebrze przy stole o kęs pysznego ludzkiego jedzenia. Często zachowania psa są wyjątkowo uporczywe i natarczywe. Bardzo często sceny te kończą się tym, że pies dostaje to, o co tak uparcie prosi, bo właściciel albo „mięknie” pod wpływem błagalnego spojrzenia swojego psa, albo też po prostu dla „świętego spokoju” rzuca coś psu, by móc dokończyć posiłek. Ciekawostką jest, iż mało który właściciel ma świadomość tego, że to nie pies jest tutaj problemem, ale on sam! Tak, tak! To ludzie uczą psy żebrania przy stole i umacniają w czworonogach te nieprawidłowe zachowania… Jak to możliwe?
Jak zachowuje się „pies przy stole”?
Jeżeli pies choć raz dostał od swojego pana jakiś smakowity kąsek przy stole, nie przepuści już ani jednej okazji, w nadziei, że ponownie coś wyżebrze. Psy, które raz wyżebrały, nie pozostaną bierne w czasie ludzkiego posiłku, mają one też dość pokaźny i ciekawy repertuar zachowań przy stole. Ich „popisowym numerem” jest niesłychane wręcz wpatrywanie się w oczy właściciela. Niby nic, niby pies tylko patrzy, ale jak! Przeszywa właściciela na wylot tym swoim biednym, „wygłodniałym” spojrzeniem. Niektóre psy mają tę sztukę opanowaną do perfekcji i wcale nie muszą długo czekać na planowany efekt.
Czasem samo wpatrywanie się nie wystarczy – właściciel okazuje się godnym przeciwnikiem? Nie szkodzi! Jest przecież jeszcze bieganie od jednego do drugiego członka rodziny, jest żałosne piszczenie, szczekanie. I absolutnie niezawodne położenie uroczego psiego łba na kolanach właściciela – tutaj najlepiej działa w połączeniu z omówionym wyżej wpatrywaniem się.
Dlaczego psy żebrzą?

Nie ma w tym większej filozofii, nie jest to też żadna tajemnica – pies żebrze, bo właściciel godzi się na to, pies żebrze, bo najpewniej właściciel już raz mu uległ i zrobi to ponownie! Każdy właściciel musi uświadomić sobie w końcu jedną rzecz. Psy, owszem, są inteligentnymi stworzeniami, szybko uczą się, ale nawet najbardziej inteligentny pies nie potrafi myśleć logicznie, nie posiada tak zwanej moralności, nie rozumuje w taki sposób, jak się nam wydaje. Pies nie potrafi zatem odróżniać dobra od zła, potrafi natomiast postępować tak jak właściciel go nauczy lub jak podpowiada mu jego psi instynkt.
Gdy pies żebrze, wpatrując się w oczy właściciela, najczęściej coś dobrego dostaje. Dla psa jest to nagroda – jest to coś smacznego, więc musi być nagrodą, bo i czym innym! Każdy zdrowy pies, bez zaburzeń emocjonalnych, będzie umacniał zachowania, które skutkują ową „nagrodą”. Pies, który raz coś dostał „myśli” zatem, że takie intensywne żebranie, wpatrywanie się w oczy swojego pana jest czymś dobrym i już wie, że musi to powtarzać, by ponownie otrzymać „nagrodę”.
Jeśli właściciel następnym razem postanowi nie dać nic psu, psa to wcale nie zniechęci, bynajmniej! Pies absolutnie nie uzna, że właściciel nic nie daje, bo nie chce dać, bo pies nie może żebrać. Tym razem pies „pomyśli”, że może samo wpatrywanie się w oczy właściciela to za mało, właściciel nie jest wystarczająco zadowolony, więc trzeba zrobić coś więcej, aby go zadowolić – może zapiszczeć? Większość właścicieli odruchowo reaguje na pisk psa i znowu coś daje, albo dla świętego spokoju, czy po to, by psu sprawić przyjemność.
A dalej to już równia pochyła. Kolejnym razem pies uzna, że samo wpatrywanie i piszczenie to za mało, by usatysfakcjonować pana, więc może zacznie szczekać, wskoczy na kolana albo… na stół. Wszystko to dla swojego pana, aby mu się przypodobać, aby za swoje „starania” i wytrwałość otrzymać nagrodę! Gdyby spojrzeć na ten problem w taki właśnie sposób, zachowanie psa wydaje się całkiem logiczne i uzasadnione.
Złamiesz się? Przegrałeś!

Kiedy już właściciel podejmie otwartą walkę z żebractwem swojego psa, pod żadnym pozorem nie może się poddać! Nie ma sensu udawać, że będzie łatwo, bo nie będzie. Pies, który do tej pory mocno utrwalił nawyk żebrania, będzie buntował się, będzie „wychodził z siebie”, byleby tylko dostać to, czego chce. W którymś momencie nastąpi coś, co w psychologii nauczania znane jest pod nazwą wybuchu związanego z wygaszaniem. Zachowanie psa wówczas znacznie nasili się i niewykluczone, że czworonóg zgotuje właścicielowi prawdziwe piekło.

Ważne wtedy jest to, aby właściciel nie złamał się, a bardzo możliwe, że w swojej desperacji i zmęczeniu, będzie myślał o tym. Jeśli właściciel ulegnie, nastąpi z kolei coś co we wspomnianej psychologii nauczania nosi miano wzmacniania sporadycznego. Dla psa jednak nie ma znaczenia to, czy dostanie ludzkie jedzenie przy stole każdego dnia czy raz na miesiąc (bo akurat właściciel będzie miał zły dzień i nie będzie w stanie „walczyć” z psem). Każde takie zachowanie właściciela, choćby niezmiernie rzadkie, tak czy inaczej będzie w psie utrwalać zły nawyk. Koniec i kropka. To trzeba sobie uświadomić.

Świadomość siebie, świadomość problemu

Właściciel psa musi uwierzyć w siebie i swoje możliwości. Może i brzmi to banalnie, ale taka jest prawda. Przecież nie można pozwolić na to, aby pies rządził w domu. Człowiek jest stworzeniem znacznie bardziej inteligentnym, myśli logicznie i jeśli tylko posiada odpowiednią motywację, potrafi wytrwale dążyć do osiągnięcia celu. A celem tutaj jest wyszkolenie psa, aby raz na zawsze móc w ciszy i spokoju spożywać zasłużony posiłek, nie musząc bronić się rękami i nogami przed pupilem.

Taki stan rzeczy pozytywnie wpłynie nie tylko na właściciela psa, ale i na samego psa. Dla psa, dla jego poczucia bezpieczeństwa, bardzo ważna jest stabilizacja, ustalone pory posiłków – które spożywać będzie ze swojej miski! Niektórzy właściciele muszą też zrozumieć to, że pies powinien jeść wyłącznie psie jedzenie. Niedzielenie się z psem ludzkim posiłkiem wcale nie jest żadnym okrucieństwem, nie jest oznaką braku czułości i mniejszego przywiązania do psa. Wręcz przeciwnie, jest oznaką troski o zwierzę. Psy często jadające z właścicielami chorują między innymi na nadwagę i inne bardzo poważne schorzenia. Pies przecież nie może jeść ostro przyprawionych, smażonych mięs i tym podobnych, bo zwyczajnie mu to nie służy.

Co robić?

Wszyscy ci, którzy planują niebawem nabyć szczeniaka, po prostu nie mogą psa zacząć karmić przy stole. Wówczas problem żebractwa zwyczajnie nie powstanie. Jeśli problem już jest, oczywiście przestajemy psu dawać ludzkie posiłki przy stole. Bez względu na to, co będzie się działo, psa należy ignorować. Nie krzyczymy, nie bijemy, ignorujemy. Jeśli pies zacznie dosłownie wchodzić na głowę, tudzież stół, wyprowadzamy psa do innego pomieszczenia. Ważne jest to, aby nie okazywać emocji, nic nie mówić do psa, nie nawiązywać z nim kontaktu wzrokowego. Można początkowo zaprowadzić psa do jego miski. Jeśli nie będzie zainteresowany swoim jedzeniem i wróci, by żebrać, zaprowadzamy psa do pomieszczenia, które można zamknąć.

Bardzo liczy się konsekwencja w działaniu. Szkolenie może nieco łatwiej i szybciej przebiegać, gdy w domu mieszka tylko pan i pies. Gorzej, jeśli domowników jest kilku, w tym małe dzieci. Tym bardziej wówczas trzeba „spiąć się” i być bardzo konsekwentnym, a do tego spostrzegawczym! Pies, jeśli nie uzyska smakołyka od pana, pójdzie do pani, jeśli i tam nic nie dostanie, oczywiście spróbuje u dzieci. A dzieci, jak wiadomo, lubią karmić zwierzęta. Całe szkolenie nie ma najmniejszego sensu, jeśli choć jeden z domowników, raz na jakiś czas łamie zasady. Trzeba pamiętać o tym, że takie same zasady obowiązują gości przychodzących na obiad. Już na wstępie trzeba gościom dokładnie wyjaśnić sytuację, aby niechcący nie zniweczyli wszystkich starań.

Dodaj komentarz